CHOINKOWA HISTORIA

Pasterze, aniołowie w Betlejem - to jasne. Ale skąd się tu wzięła jakaś staruszka?


Przyszła do Betlejemskiej stajenki staruszka: pochylona, pomarszczona i brzydka. Włożyła do żłóbka jabłko. Nim do drzwi doszła, wyprostowała się, zmarszczki zgubiła, wypiękniała, odmłodniała.
- Kto ty jesteś? - spytała Matka Boska.
- Nie poznajesz? - zdziwiła się. - Ewa. Przyszłam oddać Bogu to, co mu ukradłam.
Ale przecież zerwała owoc z drzewa, nie zabrała że żłobu. Dlatego, by pomóc jej naprawić winę stawiamy przy stajence drzewko. Umieszczone na nim ozdoby i łakocie to pamiątka ogrodu obfitosci i zarazem "reklama" Raju, do którego zmierzamy.

Ostatnie dni roku

29 grudnia

Łk 2,22-35 Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.

Pewien rabin był tak dobrym człowiekiem, że żaden żebrak nie opuścił jego domu, nie otrzymawszy jakiegoś wsparcia. Pewnego razu, kiedy w domu rabina nie było już nic do oddania, a w przedpokoju cierpliwie czekał jakiegoś wsparcia kolejny żebrak, rabin podarował mu jeden z pierścionków swojej żony. Ta natychmiast odkrywszy brak klejnotu jęła rozpaczać:
- Jak mogłeś, jak mogłeś? To nic, że dostałam go od mojej matki. Ale w dodatku był to najdroższy pierścionek ze wszystkich, jakie mam, wart majątek!
Rabin nie słuchał tych lamentów już więcej, tylko ruszył w pogoń za żebrakiem. Dopadł go za rogiem.
- Posłuchaj, dobry człowieku - dyszał ciężko zziajany - Właśnie dowiedziałem się, że klejnot, który ci ofiarowałem, wart jest bardzo dużo pieniędzy. Więc bądź uważny i nie sprzedaj go za tanio. żeby cie kto nie oszukał.

Jezus taki mały, a taki wielki zarazem: Światło na oświecenie pogan, chwała Izraela... Bóg największe skarby kryje w tym, co małe i niepozorne.


30 grudnia

Łk 2,36-40 Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam prorokini Anna, córka Fanuela z okolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą.
Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.
Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Znany artysta malował ozdabiał monumentalnym malowidłem sklepienie kolejnego kościoła. Chcąc sprawdzić proporcje uwiecznianych postaci postanowił przyjrzeć się swemu dziełu z pewnej odległości. W zapamiętaniu zaczął się cofać, nieświadom, że oto zbliża się do krawędzi rusztowania. Był zaledwie pół kroku od przepaści, gdy niebezpieczeństwo spostrzegł jego pomocnik. Nim zdążyłby krzyknąć, wytłumaczyć, co się dzieje, byłoby za późno. W ułamku sekundy zdecydował inaczej: kubłem farby, który trzymał w ręku, z całej siły chlusnął na ścianę, niszcząc dopiero co ukończone malowidło.
- Coś zrobił! - wykrzyknął mistrz rzucając się z pięściami do przodu, w stronę swojego pomocnika.
- Uratowałem ci życie, mistrzu.

Gdyby Bóg nie zabrał prorokini Annie przedwcześnie męża, nie służyłaby Mu w świątyni, nie spotkałaby tutaj Chrystusa. Kiedy tobie Bóg czasem coś zabierze lub zniszczy - pomyśl: może w ten sposób ratuje ci życie, albo przeznacza do większych, ważniejszych spraw?....


31 grudnia

J 1,1-18 Na początku było Słowo,
a Słowo było u Boga,
i Bogiem było Słowo.
Ono było na początku u Boga.
Wszystko przez Nie się stało,
a bez Niego nic się nie stało,
co się stało.
W Nim było życie,
a życie było światłością ludzi,
a światłość w ciemności świeci
i ciemność jej nie ogarnęła.
Pojawił się człowiek posłany przez Boga,
Jan mu było na imię.
Przyszedł on na świadectwo,
aby zaświadczyć o Światłości,
by wszyscy uwierzyli przez niego.
Nie był on światłością,
lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości.
Była Światłość prawdziwa,
która oświeca każdego człowieka,
gdy na świat przychodzi.
Na świecie było Słowo,
a świat stał się przez Nie,
lecz świat Go nie poznał.
Przyszło do swojej własności,
a swoi Go nie przyjęli.
Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli,
dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi,
tym, którzy wierzą w imię Jego,
którzy ani z krwi,
ani z żądzy ciała,
ani z woli męża,
ale z Boga się narodzili.
Słowo stało się ciałem
i zamieszkało między nami.
I oglądaliśmy Jego chwałę,
chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca,
pełen łaski i prawdy.
Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

Syn słynnego pianisty chcąc spłatać psikusa swemu ojcu, robił rzecz następującą: w nocy zakradał się do stojącego w salonie fortepianu i grał gamę:
- Do..., re..., mi..., fa..., sol..., la..., si... - i tu urwał, nie kończąc gamy, natychmiast cichaczem wracając do łóżka. Krótką chwilę potem ojciec wypadał ze swojej sypialni i dogrywał:
- Do... - ostatni dźwięk gamy. Nie zmrużyłby oka. gdyby oktawa pozostała niedokończona.

Bóg uczynił swoje Słowo Ciałem, by dokończyć dzieła, by stworzenie dopełnić odkupieniem.
Jezus Zbawiciel, jest - niczym ósmy dzień tygodnia - jest niczym dźwięk dopełniający całość gamy. To, co Bóg w procesie stworzenia widział jako dobre, w osobie Chrystusa stało się doskonałe.

Święci Młodziankowie

28 grudnia

Mt 2,13-18 Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał Dziecięcia, aby Je zgładzić”.
On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”.
Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców.
Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Święta Teresa wiele czasu poświęciła na modlitwę przed długa i niebezpieczną podróżą, prosząc Pana Boga o opiekę. Jednak podróż przyniosła więcej upokorzeń i niebezpieczeństw, niż pożytków. Po powrocie stając więc do modlitwy zaczęła się uskarżać, że Pan Bóg jej nie wysłuchał. Aż Pan Bóg do niej przemówił:
- Nie wiem o co ci chodzi. Przecież wiesz, jak zwykłem traktować swoich przyjaciół...
- Pewnie dlatego tak niewielu ich masz - wyrwało się Teresie.

Młodziankowie, to pierwsi przyjaciele Jezusa. Im kto bardziej sponiewierany i umęczony, tym bliższym jest przyjacielem Jezusa.

Święto św. Szczepana

26 grudnia

Mt 10,17-22 Jezus powiedział do swoich Apostołów:
„Miejcie się na baczności przed ludźmi. Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was wodzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić.
Gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was. Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony".

Dziesiątki razy prosił sąsiada, by naprawił dziurę w płocie, przez którą kury przechodziły i rozgrzebywały jego ogródek - bezskutecznie. Aż wpadł mu do głowy pewien pomysł. Pewnego dnia zapukał ponownie do drzwi domu sąsiada. Na wyciągniętej dłoni trzymał trzy dorodne jajka.
- Wszędzie, gdzie się nie ruszę, znajduję jajka, które twoje kury znoszą w mojej zagrodzie. Oddaję ci te, na które natrafiłem dziś rano, bo nie chcę mieć czegoś, na co ty tak ciężko pracujesz.
Sąsiad bez słowa wziął jajka. tego samego popołudnia dziura w płocie była naprawiona.

Duch Ojca waszego będzie mówił przez was... Tylko trzeba mu na to pozwolić, nie przeszkadzać.
Masz jakiś problem, którego od dawna nie możesz rozwiązać? Spróbuj zajść do pustego, cichego kościoła, może przyjdzie ci jakaś dobra myśl do głowy i znajdzie się nań skuteczny sposób.

Uroczystość Bożego Narodzenia

Niedziela 25 grudnia - Uroczystość Narodzenia Pańskiego
 
Wszystkim Słuchaczom Radia Anioł Beskidów oraz czytelnikom Ambonki składam serdeczne życzenia:
- Niech Chrystus da Wam siłę do kroczenia drogą prawdy i miłości.
- Niech Zbawiciel obdarzy Was nadzieją i darem głębokiego pokoju!
- Niech Jezus napełni Wasze życie Swoją łaską.
Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!


Ks. Jacek


Łk 2,1-14 W owym czasie wyszło rozporządzenie Cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Wybierali się więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta.
Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna.
Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie.
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoim stadem. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: „Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu; dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”.
I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami:
„Chwała Bogu na wysokościach,
a na ziemi pokój
ludziom, w których ma upodobanie”.

Adoracja pasterzy,  Gerard van Honthorst

Zwiedzając kolekcję trofeów łowieckich pewien gość stwierdził:
- Polowanie, to okrucieństwo!
- Jest w tym jakaś tajemnica - odpowiedział właściciel kolekcji. - Zwierzę, do którego strzelam, widzę po raz pierwszy i zawsze ze znacznej odległości. Nie czuję oporów, by pociągnąć za spust. Mam jednak na wybiegu oswojonego jelenia, którego dawno temu znalazłem w lesie, porzuconego przez matkę i wychowywałem go od młodości. Nie miałbym serca, by odebrać mu życie...

Jest w Bożym Narodzeniu tajemnica taka: Bóg przychodzi do ludzi, by być bliżej nich, by ich oswoić, wykarmić, wychować. Po co? By ukochać ich jeszcze mocniej. Właśnie tę prawdę przypomina Boże Narodzenie: Bóg mnie kocha.

4. tydzień Adwentu: 19-24 grudnia 2016 r.


Andrea del Sarto, Zwiastowanie, olej na desce, 1528, Florencja

Poniedziałek 19 grudnia

Łk 1,5-25 Za czasów Heroda, króla Judei, żył pewien kapłan, imieniem Zachariasz, z oddziału Abiasza. Miał on żonę z rodu Aarona, a na imię było jej Elżbieta. Oboje byli sprawiedliwi wobec Boga i postępowali nienagannie według wszystkich przykazań i przepisów Pańskich. Nie mieli jednak dziecka, ponieważ Elżbieta była niepłodna; oboje zaś byli już posunięci w latach. Kiedy Zachariasz w wyznaczonej dla swego oddziału kolei pełnił służbę kapłańską przed Bogiem, jemu zgodnie ze zwyczajem kapłańskim przypadł los, żeby wejść do przybytku Pańskiego i złożyć ofiarę kadzenia. A cały lud modlił się na zewnątrz w czasie kadzenia. Naraz ukazał mu się anioł Pański, stojący po prawej stronie ołtarza kadzenia. Przeraził się na ten widok Zachariasz i strach padł na niego. Lecz anioł rzekł do niego: „Nie bój się, Zachariaszu; twoja prośba została wysłuchana: żona twoja Elżbieta urodzi ci syna, któremu nadasz imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu z jego narodzenia cieszyć się będzie. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony będzie Duchem Świętym. Wielu spośród dzieci Izraela nawróci do Pana, Boga ich; on sam pójdzie przed Nim w duchu i mocy Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do usposobienia sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały”. Na to rzekł Zachariasz do anioła: „Po czym to poznam? Bo ja jestem już stary i moja żona jest w podeszłym wieku”. Odpowiedział mu anioł: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed Bogiem. A zostałem posłany, aby mówić z tobą i oznajmić ci tę wieść radosną. A oto będziesz niemy i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, w którym się to stanie, bo nie uwierzyłeś moim słowom, które się spełnią w swoim czasie”. Lud tymczasem czekał na Zachariasza. I dziwił się, że tak długo zatrzymuje się w przybytku. Kiedy wyszedł, nie mógł do nich mówić i zrozumieli, że miał widzenie w przybytku. On zaś dawał im znaki i pozostał niemy. A gdy upłynęły dni jego posługi kapłańskiej, powrócił do swego domu. Potem żona jego, Elżbieta, poczęła i pozostawała w ukryciu przez pięć miesięcy i mówiła: „Tak uczynił mi Pan wówczas, kiedy wejrzał łaskawie i zdjął ze mnie hańbę w oczach ludzi”.

Zanim rosyjska flota wyruszyła z oficjalną wizytą do Francji car zażyczył sobie listy jej generałów. Niebieskim ołówkiem nakazał podkreślić nazwiska tych, którzy dobrze mówili po francusku, czerwonym - słabo władających tym językiem. Kiedy dostarczono mu listę, zauważył na niej jedno w ogóle nie podkreślone nazwisko.
- A ten? - spytał car.
- A ten w ogóle nie zna francuskiego.
- W takim razie jego mianuję dowódcą.
- Ależ, wasza wysokość...
- Tak, tak. Chcę, żeby na czele floty stał ten, kto mało będzie mówił, a dobrze dowodził.

Zachariasz powiedział o jedno zdanie za dużo, żądając od anioła znaku. Im mniej mówisz, tym lepiej ci idzie wypełnianie woli Boga.


Wtorek 20 grudnia

Łk 1,26-38 Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

Bogacz uraczył weselnych gości swojej córki... wodą. Zdziwionym wytłumaczył się.
- Chciałem podać wam to co najlepsze. Poszedłem na targ i spytałem czy są dobre ryby. Powiedziano mi, że są dobre, jak miód. Spytałem więc o miód. Powiedziano mi, że jest złocisty, niczym oliwa. Kiedy spytałem o oliwę, usłyszałem, że jest klarowna jak woda. Więc doszedłem do wniosku, że woda będzie najlepsza...

Bóg daje nam swojego syna NAJLEPSZEGO, przekazując Go światu przez NAJLEPSZĄ Matkę. On sam wie, co dla nas jest NAJLEPSZE.


Środa 21 grudnia

Łk 1,39-45 W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w pokoleniu Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona okrzyk i powiedziała: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w łonie moim. Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana”.

- Mamo, czy ta koszula jest brudna?
- Brudna.
- Jak możesz mówić, że jest brudna, skoro na nią nawet nie spojrzałaś.
- Gdyby była czysta, wiedziałbyś o tym i nie musiałbyś mnie pytać mnie o zdanie.

Maryja, słysząc o brzemiennej Elżbiecie, pomyślała: pewnie potrzebuje mojej pomocy. I nie zwlekając, z pośpiechem, ruszyła do niej. Kto wie, kto czuje, nie zadaje pytań. Miłość nie pyta, miłość służy.


Czwartek 22 grudnia

Łk 1,46-56 W owym czasie Maryja rzekła: „Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, Zbawcy moim. Bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy, oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest imię Jego. A Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenia nad tymi, co się Go boją. Okazał moc swego ramienia, rozproszył pyszniących się zamysłami serc swoich. Strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych. Głodnych nasycił dobrami,a bogatych z niczym odprawił. Ujął się za swoim sługą, Izraelem, pomny na swe miłosierdzie. Jak obiecał naszym ojcom, Abrahamowi i jego potomstwa na wieki”.Maryja pozostała u Elżbiety około trzech miesięcy; potem wróciła do domu.

Do proboszcza przyszedł człowiek z gęsto zapisanym brulionem.
- To przepis na nową religię - wyjaśnił. - Zebrałem tu wszystko, co najlepsze w innych systemach wierzeń i wyznaniach. Nich mi ksiądz powie, co zrobić, żeby to zdobyło uznanie u ludzi.
- Najlepiej, gdyby pan się dał za to, co napisał, ukrzyżować - odpowiedział proboszcz.

Bóg nie ma względu na wielkość czy mądrość, ale na uniżenie - na to, jak głęboko ktoś jest w stanie się ugiąć, pochylić. I do ludzi przemawia mocniej świadectwo, niż najszersza wiedza. Cień jest najlepszym tłem dla Światłości.


Piątek 23 grudnia

Łk 1,57-66 Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: „Nie, lecz ma otrzymać imię Jan”.Odrzekli jej: „Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię”. Pytali się więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: „Jan będzie mu na imię”. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał, i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: „Kimże będzie to dziecię?” Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

- Kto to jest filozof?
- Filozof przypomina trochę niewidomego, co w ciemnym pokoju poszukuje czarnego kota, którego w tym pokoju w ogóle nie ma.
- A kim jest teolog?
- Teolog, to właściwie ktoś taki sam, jak filozof. Tylko teologowi mimo wszystko tego kota udaje się czasami znaleźć.

Zachariasz i Elżbieta znaleźli łaskę u Boga, choć ludziom zdawało się, że nie ma na nią miejsca w ich życiu. Dlatego tak wielką radość budzi w nich narodzenie dziecka - Jana.
Czy wiesz, że w twoim życiu cuda chodzą parami? Pierwszy cud to ten, że Bóg daje ci łaskę. Drugi pojawia się wówczas, gdy poznajesz go, że to cud i jesteś zań wdzięczny.


Sobota 24 grudnia

Łk 1,67-79 Zachariasz, ojciec Jana, został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: „Błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo lud swój nawiedził i wyzwolił, i wzbudził dla nas moc zbawczą w domu swego sługi Dawida: jak zapowiedział od dawna przez usta swych świętych proroków; że nas wybawi od naszych nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że naszym ojcom okaże miłosierdzie i wspomni na swe święte przymierze, na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi. Da nam, że z mocy nieprzyjaciół wyrwani służyć Mu będziemy bez lęku, w pobożności i sprawiedliwości przed Nim, po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie, przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki serdecznej litości naszego Boga, z jaką nas nawiedzi z wysoka Wschodzące Słońce, by światłem stać się dla tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki skierować na drogę pokoju”.

Przychodzi baba do... nieba.
- Wpuszczę cię, jeśli uzbierasz sto punktów - mówi do niej anioł stojący przy bramie. - Zaczynamy.
Baba się zgadza, nie ma wyjścia.
- Modliłam się codziennie! - mówi.
- Pół punktu.
- Co? Tak mało?
- Nie dyskutuj, bo cie nie wpuszczę. Co jeszcze?
- Czytałam gazety pobożne i książki...
- Półtora punktu.
- Dawałam na ofiarę, chodziłam do kościoła, przyjmowałam księdza po kolędzie...
Anioł zanotował wszystko, zliczył:
- Uzbierało się tego dwadzieścia trzy punkty.
- Tylko tyle? To znaczy, że nie wejdę do nieba?
- Nie.
- Jezu, ratuj!
- O, za to, co zrobiłaś teraz dostajesz sto pięćdziesiąt punktów ekstra. Wchodź!

Ma swoją siłę modlitwa, jałmużna i pobożna lektura. Ale są one niczym,. wobec ufności położonej w Jezusie. Błogosławiony Pan Bóg! - woła Zachariasz. Nie my, nasze myśli, słowa czy uczynki, ale Pan Bóg w nich.