J 16,29-33: Uczniowie rzekli do Jezusa:
„Oto teraz mówisz
otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko
wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga
wyszedłeś”.
Odpowiedział im Jezus: „Teraz
wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się
rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie
jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.
To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.
Ksiądz dotarł do znajdującej się w
granicach parafii kapliczki, w położonej wysoko w górach wiosce.
Niestety, czekał na niego tutaj tylko jeden, stary góral.
- Baco, powiedzcie, a gdyby wam została tylko jedna owieczka, dalibyście jej jeść?
- A czegóżby nie, przecież nie zostawiłbym jej głodną.
Ksiądz ubrał się więc do Mszy, podczas
której wygłosił płomienne, trwające trzy kwadranse, kazanie. Po
nabożeństwie znów podszedł do starego górala i zapytał:
- I co, baco, jak wam się podobało moje kazanie?
- No wiecie, dobrodzieju, jakby mi
została tylko jedna owieczka, to zaś bym jej nie dał na raz całej tej
paszy, która powinna wystarczyć całemu stadu owiec…
Jezusa nie zniechęca świadomość faktu,
że uczniowie wkrótce uciekną gdzie pieprz rośnie i zostawią Go samemu
sobie. Podziwiam Go za to: ileż trzeba cierpliwości, odwagi, a nade
wszystko rozsądku…
Niech wspiera cię anioł umiaru, byś
zawsze mówił tyle, ile trzeba, nie za dużo i nie za mało. Niech anioł
umiera nade wszystko chroni cię jednak przed zniechęceniem, przed obawą,
że to na nic, że nie ma sensu, że to nic nie da. Nawet jedną owcę
trzeba nakarmić. I nie na zasadzie: wszystko, albo nic. Ale właśnie z
umiarem. I z wytrwałością.
7. tydzień Okresu Wielkanocnego - wtorek 10 maja
J 17,1-11a: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: „Ojcze,
nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i
aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał
życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne:
aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego
posłałeś, Jezusa Chrystusa.
Ja Ciebie otoczyłem
chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do
wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą
miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.
Objawiłem imię Twoje
ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a
oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi
dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im
przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie
wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.
Ja za nimi proszę, nie
proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.
Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem
otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na
świecie, a Ja idę do Ciebie”.
Pierwszy diabeł powiedział:
- Przekonam ludzi, że nie ma Boga.
- Nic to nie da – pokręcił rogatym łbem Lucyfer. – Ludzie i tak czują Jego obecność.
- A ja wmówię im, że nie ma piekła – postanowił drugi.
- No, to już lepiej – osądził
diabelski herszt. – Ale tylko nieliczni dadzą się na to złapać, bo
przecież każdy ma jakieś poczucie sprawiedliwości i czuje, że zło musi
być ukarane.
- A ja mam inny pomysł – piekielne
ogniki zapaliły się w oczach trzeciego diabła. – Ja nakłonię ludzi, żeby
do niczego się nie przykładali, bo to wszystko jedno, czy zrobi się coś
solidnie, czy byle jak.
To ostatnie diablątko działa odtąd, niestety, piekielnie skutecznie.
Wzrusza ostatnia modlitwa Jezusa w
Wieczerniku, modlitwa za uczniów umiłowanych do końca, a więc nie byle
jak, nie po łebkach, ale aż po śmierć, aż po krzyż.
Niech cię błogosławi anioł wypełniania
woli Bożej, anioł oddania, anioł gorliwości, anioł zapału. Niech
uzdolni cię do tego, byś – cokolwiek robisz – robił to porządnie, żebyś
ci się chciało przyłożyć.
7. tydzień Okresu Wielkanocnego - środa 11 maja
J 17,11b-19: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze
Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My
stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu,
które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem
syna zatracenia, aby się spełniło Pismo.
Ale teraz idę do
Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w
sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich
znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego.
Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
Uświęć ich w prawdzie.
Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na
świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i
oni byli uświęceni w prawdzie”.
- Kiedy znajdę się w kościele, kiedy
słucham Słowa Bożego i kazania, jestem tak pełen dobrych chęci i
postanowień, a kiedy wracam do domu, znów wszystko jest po staremu.
Dlaczego tak jest?
- Wyobraź sobie, że idziesz z
przyjacielem przez tunel, gęsty las, albo zacieniony wąwóz. Twój
towarzysz trzyma w ręku lampę, więc widzisz drogę. Ale kiedy się
rozstaniecie zostaniesz w ciemności. Chyba, że wcześniej od jego
płomienia zapalisz swoją lampę.
Wielu z nas przychodzi do kościoła, bo
tak fajnie jest posiedzieć sobie przy świetle Chrystusa. I równie wielu
z nas nawet nie przyjdzie do głowy, by od tego Światła zapalić swoje
lampy. Kiedy Chrystus prosi Ojca, by Ten uświęcił nas w prawdzie, modli
się tym samym o to, by każdemu z nas chciało się zapalić swoją lampę.
Niech twój anioł pozwoli ci wreszcie
zrozumieć, że i ty jesteś posłany. I że być posłanym oznacza tyle, co
mieć lampę zapaloną i oświetlać nią drogę – przynajmniej swoją, a, daj
Boże, także bliźniego.
7. tydzień Okresu Wielkanocnego - czwartek 12 maja
J 17,20-26: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze
Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich
słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze,
we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat
uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.
I także chwałę, którą
Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno
stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby
świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie
umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także
ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli
chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy!
Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty
Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość,
którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.
Ojciec Pio miał stygmaty – krwawiące
rany w tych samych miejscach, w których poranione było ciało Jezusa
Ukrzyżowanego. Badano je, próbowano wytłumaczyć, zdiagnozować. Pewien
znamienity lekarz zawyrokował:
- To wynik sugestii. Ojciec tak się
zapatrzył w wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, że na skutek sugestii na
ciele ojca powstały krwawiące miejsca.
Ojciec Pio się zdenerwował:
- To niech pan się tak samo mocno zapatrzy w byka. Zobaczymy, czy wyrosną panu rogi.
Jezus modli się o wiarę dla świata. O wiarę, której niestety nie da się zdiagnozować, wytłumaczyć, nawet zmierzyć. O taką wiarę.
Niech twój dobry anioł uchroni cię
przed próba dociekania tego, co można objąć tylko wiarą. Niech twój
dobry anioł uchroni cię przed śmiesznością, cechującą ludzi, którym się
wydaje, że wszystko można wytłumaczyć. Jeżeli ty uwierzysz bez warunków i
zastrzeżeń, świat wraz z tobą może jeszcze nie uwierzy do końca, ale na
pewno będzie wierzył odrobinę bardziej.
7. tydzień Okresu Wielkanocnego - piątek 13 maja
J 21,15-19: Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”
Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś
owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy,
opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się
zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi,
dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”
Prześladowany przez komunistów biskup
czeskiej Pragi Franciszek Tomaszek, zapytany przez zagranicznego
dziennikarza o to, co człowiek wierzący może zrobić dla Kościoła,
odpowiedział:
- Może się pomodlić. Wówczas zrobi
wiele. Może dla Kościoła po prostu pracować. Wtedy zrobi jeszcze więcej.
Może też, jeśli zdoła, dla Kościoła cierpieć. W ten sposób zrobi
najwięcej.
Dlaczego Jezus aż trzykrotnie pyta
Piotra o miłość? Bo kiedy Piotr pierwszy raz mówi „kocham”, obiecuje:
będę się modlił. Za drugim razem deklaruje: o.k., będę pracował dla
Kościoła. Wreszcie, kiedy mówi – Panie, ty wiesz, że Cię miłuję –
faktycznie deklaruje: tak, jestem gotów dla Ciebie cierpieć.
Niech dobry anioł da ci siłę do
modlitwy. Niech da ci siłę do pracy. Niech da ci odwagę do cierpienia.
Ale gdyby to było dla ciebie zbyt wiele, niech chociaż przynajmniej da
ci silę do modlitwy.
7. tydzień Okresu Wielkanocnego - sobota 14 maja
J 21,20-25:
Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret,
Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował
Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi, i powiedział:
„Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi ?”
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: „Panie, a co z tym będzie ?”
Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.
Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: „Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego?”
Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
Jest ponadto wiele
innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo
opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba
napisać.
Powązki, to chyba najznamienitszy
cmentarz w Polsce. Tutaj spoczywa między innymi obdarzony za życia
cudownym głosem Chłopak z Sosnowca – Jan Kiepura. Na jego nagrobku
płytką czcionką wyryto głęboką sentencję: kiedy człowiek umiera, nie
pozostaje po nim na tej ziemi nic, oprócz dobra, które uczynił innym.
Ostatnie wiersze ewangelii Jana są o
nim samym. Jan zostawił ciekawy ślad, ujęty w klamrę prawdy o Słowie,
które stało się Ciałem, a którego nie są w stanie pomieścić wszystkie
księgi całego świata.
Niech dobry anioł pozwoli ci zostawić
po sobie dobry ślad uczyniony dobrym słowem. Niech twoje słowa wcielają
się w czyn. Niech służą Bogu. I najważniejsze – zawsze mówi ludziom
takie słowa, jakich nie powstydziłbyś się powiedzieć samemu Jezusowi.