17. tydzień zwykły

17. tydzień zwykły - poniedziałek 27 lipca



Mt 13,31-35: Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach”.
Powiedział im inną przypowieść: „Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło”.
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”.

Wszystko przez kroplę miodu, która w sklepie upadła na podłogę. Natychmiast zjawiła się osa, spragniona słodkości, chwilę potem kos, który chciał ją złapać, zaraz za nim kot zaczajony, by upolować ptaka, a wreszcie pies, który rzucił się na kota i go zagryzł. Widząc to sprzedawca miodu przy pomocy solidnego kija położył psa trupem na miejscu. Natychmiast dowiedział się o tym mieszkający w sąsiedniej wiosce właściciel psa, który w odwecie zabił sklepikarza. To rozpętało wojnę międzyplemienną, z której wkrótce ocalało zaledwie kilku podeszłych wiekiem starców, którzy nawet nie wiedzieli, że cała rzeź zaczęła się od małej kropli miodu.

Wszystko zaczyna się od czego małego: pożar od iskry, lawina od kamyka a powódź od kropli. Na szczęście nie tylko to co złe. Małe rzeczy mogą też inicjować to co wielkie: pestka – drzewo, zaczyn – chleb, uśmiech – radość, spojrzenie – miłość, uścisk dłoni – przyjaźń.
Panie, naucz mnie, jak małe rzeczy zamieniać w dobro i piękno.


17. tydzień zwykły - wtorek 28 lipca


Mt 13,36-43: Jezus odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: „Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście”. On odpowiedział :
„Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie.
Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego.
Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Do proboszcza przyszedł jeden z parafian:
- I co ksiądz powie na to? Od pół roku nie byłem w kościele, ani raz nie zmówiłem pacierza, nie przeżegnałem się nawet przed jedzeniem i takie tam… A na dodatek co niedzielę od świtu do zmierzchu pracowałem na polu. I wie ksiądz co? Nikt nie zebrał tyle zboża, tyle ziemniaków, tyle warzyw i owoców co ja. Nikt. I co ksiądz na to powie?
Ksiądz zamyślił się przez chwilę. I westchnął:
- A kto powiedział, mój drogi, że Pan Bóg wyrównuje rachunki w porze zbiorów?

Przyjdzie czas Bożych żniw, pora, kiedy aniołowie dobędą, zważą i ocenią plon. A szukać go będą nie na polach, nie w ogrodach i sadach, ale w sercach.
Panie, jeśli możesz, poślij mi anioła nie czekając dnia sądu. Niech zawczasu dokona inspekcji mojego serca, niech oceni na pniu, co tam rośnie. A jak tego jest zbyt mało, albo plon szykuje się lichy, niech mi zaszumi wyrzutami sumienia, bym w porę się spostrzegł i popracował jeszcze nad duchowa wydajnością.


17. tydzień zwykły - środa 29 lipca


Mt 13,44-46: Jezus powiedział do tłumów:
„Królestwo niebieskie podobne jest do skarbu ukrytego w roli. Znalazł go pewien człowiek i ukrył ponownie. Uradowany poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił tę rolę.
Dalej, podobne jest królestwo niebieskie do kupca poszukującego pięknych pereł. Gdy znalazł jedną, drogocenną perłę, poszedł, sprzedał wszystko, co miał, i kupił ją”.

Pewien człowiek na łoży śmierci zdołał jeszcze wyszeptać do stojących wokół synów:
- Nasza winnica…, nasza winnica…
- Co, tato? Co nasza winnica – najstarszy z nich pochylił się nad starcem.
- …kryje w sobie skarb.
- Gdzie, ojcze, w którym miejscu? – zaczęli dopytywać jeden przez drugiego, ale ojciec nie wypowiedział już ani słowa.
Zaraz po pogrzebie zaczęli szukać. Przekopali winnicę wzdłuż i wszerz. Nic nie znaleźli. Ale zruszana ziemia ożyła, a przez to winnica przyniosła nadzwyczajny plon, który przymnożył synom majątku. Rzeczywiście winnica kryła skarb. Trzeba go było tylko umieć rozpoznać.

Bogactwo bierze się z wysiłku. Tak jest też w Jezusowej przypowieści o dwóch szczęśliwych poszukiwaczach skarbów. Obaj sprzedali wszystko, co mieli, cały swój dobytek i wysiłek. Natrudzili się, napracowali i zaryzykowali. Twój skarb jest na wyciągnięcie ręki. Tylko musisz zaryzykować, poświęcić wszystko, siebie też. Nie bój się.
Panie pomóż mi, bym się nie potykał o skarby, które mi podsuwasz, bym umiał je dostrzec, znaleźć, docenić, nimi się nacieszyć.


17. tydzień zwykły - czwartek 30 lipca


Mt 13,47-53: Jezus powiedział do tłumów:
„Podobne jest królestwo niebieskie do sieci zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Zrozumieliście to wszystko?”
Odpowiedzieli Mu: „Tak jest”.
A On rzekł do nich: „Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare”.
Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

Zapytał ktoś młodego seminarzystę:
- Dlaczego chcesz zostać kapłanem?
- Żeby zrobić coś dobrego dla ludzi.
- To nie ma sensu. Jeżeli chcesz zrobić coś dobrego dla ludzi, zostać lekarzem –  będziesz leczył, albo architektem – zbudujesz domy, albo krawcem – będziesz innych ubierał, w ostateczności politykiem – będziesz ustalał jakiś ład.
- Kim zatem jest kapłan?
- Kapłan nie jest po to, by coś zrobić dla ludzi. Kapłan jest po to, by dla ludzi kimś być.
- Kim?
- Chrystusem.

W Jezusowej przypowieści pojawia się uczony w Piśmie – człowiek, który stał się posiadaczem skarbca swojego serca i teraz dobywa zeń to, czym może dzielić się z innymi. To jest powołanie nie tylko kapłana, ale każdego chrześcijanina.
Panie, uchroń mnie przed tym, by moja wiara sprowadzała się do dawania czegokolwiek innych. Panie, pomóż mi, bym dzięki mojej wierze był dla innych wszystkim, czego potrzebują, wizerunkiem Chrystusa, choćby małym i niedoskonałym.


17. tydzień zwykły - piątek 31 lipca


Mt 13,54-58: Jezus, przyszedłszy do swego rodzinnego miasta, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali:
„Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc ma to wszystko?” I powątpiewali o Nim.
A Jezus rzekł do nich: „Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony”. I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

- Pożycz mi sznur.
- Nie mogę.
- Dlaczego?
- Żona wiesza na nim właśnie zboże, by przeschło nieco.
- Zboże suszy na sznurze? Przecież to niemożliwe?
- Mój drogi, wszystko jest możliwe, nawet suszenie zboża na sznurze, wówczas, kiedy nie po prostu nie chce się go pożyczyć.

Okazuje się, że wszystko może przeszkadzać w przyjęciu Jezusa, jeżeli nie ma się odrobiny dobrych chęci. Nawet może przeszkadzać – tak, jak nazarejczykom – fakt, że się Jezusa po prostu zna.
Daj mi poznać Twoje drogi, Panie i naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami. Jednak zawsze po to, by móc zbliżyć się do Ciebie, nie zaś uciekać i gubić się.


17. tydzień zwykły - sobota 1 sierpnia


Mt 14,1-12: W owym czasie doszła do uszu tetrarchy Heroda wieść o Jezusie. I rzekł do swych dworzan: „To Jan Chrzciciel. On powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w nim”.
Herod bowiem kazał pochwycić Jana i związanego wrzucić do więzienia. Powodem była Herodiada, żona brata jego Filipa, Jan bowiem upominał go: „Nie wolno ci jej trzymać”. Chętnie też byłby go zgładził, bał się jednak ludu, ponieważ miano go za proroka.
Otóż kiedy obchodzono urodziny Heroda, tańczyła córka Herodiady wobec gości i spodobała się Herodowi. Zatem pod przysięgą obiecał jej dać wszystko, o cokolwiek poprosi. A ona, przedtem już podmówiona przez swą matkę, powiedziała: „Daj mi tu na misie głowę Jana Chrzciciela”. Zasmucił się król. Lecz przez wzgląd na przysięgę i na współbiesiadników kazał jej dać. Posłał więc kata i kazał ściąć Jana w więzieniu. Przyniesiono głowę jego na misie i dano dziewczęciu, a ono zaniosło ją swojej matce.
Uczniowie zaś Jana przyszli, zabrali jego ciało i pogrzebali je; potem poszli i donieśli o tym Jezusowi.

Była wojna. Przed komisją poborową stanął człowiek bez nóg.
- Chcę walczyć! – oznajmił stanowczo.
- Jak? – zaczęto drwić z niego i się wyśmiewać. – Przecież w razie ataku nieprzyjaciela nie będziesz mógł uciec!
- Przecież powiedziałem, że chcę walczyć. Walczyć i zwyciężyć, a nie uciekać przed wrogiem.
Jan Chrzciciel nie lęka się, że straci życie. Śmiało występuje z napomnieniem. W walce – również o Królestwo Niebieskie – liczy się nie tyle ręka, noga, nawet głowa, co serce, pełne zapału i odwagi. Potwierdzi to za jakiś czas sam Chrystus w Wielkim Tygodniu.
Panie, dodaj mi odwagi, żebym się nie użalał, nie biadolił i nie stękał, nie tłumaczył się i nie usprawiedliwiał, ale odważnie, zdecydowanie wziął się za bary ze złem, ze słabością – tą, która jest we mnie.

XVII niedziela zwykła 26 lipca

Bóg zaprasza nas do współpracy



J 6,1-15
Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali. Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili? A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. Odpowiedział Mu Filip: Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać. Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu? Jezus zatem rzekł: Każcie ludziom usiąść! A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło. Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat. Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

16. tydzień zwykły

16. tydzień zwykły - poniedziałek 20 lipca


Mt 12,38-42: Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: „Nauczycielu, chcielibyśmy jakiś znak widzieć od Ciebie”. Lecz On im odpowiedział:
„Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza. Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon”.

Diabeł jest do tego stopnia przewrotny, iż postanowił ukazać się pewnemu świątobliwemu człowiekowi pod postacią... samego Chrystusa.
- A gdzie są rany na twoich dłoniach, stopach i w boku? – zapytał ów mąż, bacznie się przyglądając zjawisku.
- Och, wiesz, ja teraz żyję w chwale niebieskiej, a tam przecież nie ma ran!
- Chrystus bez ran nie może być prawdziwy. Bo Chrystus bez ran nie zrozumie mnie i nie pomoże mi. Idź precz ode mnie, siło nieczysta!
I diabeł musiał dać za wygraną.

Plemię przewrotne żąda znaku. Dobrze, będą go mieli. Jednak nie taki, jakiego się spodziewają. Co jest znakiem rozpoznawczym Chrystusa? Właśnie Jego rany, dzięki którym rozumie i wspomaga wszelkie moje i twoje zranienie.
Nie pozwól mi, Panie, nigdy przejść koło krzyża tak, bym nie spojrzał na Twoje rany.


16. tydzień zwykły - wtorek 21 lipca

Mt 12,46-50: Gdy Jezus przemawiał do tłumów, oto Jego Matka i bracia stanęli na dworze i chcieli z Nim mówić. Ktoś rzekł do Niego: „Oto Twoja Matka i Twoi bracia stoją na dworze i chcą mówić z Tobą”.
Lecz On odpowiedział temu, który Mu to oznajmił: „Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?”
I wyciągnąwszy rękę ku swoim uczniom, rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.

Opat wezwał braci, by każdy uczynił coś, czym szczególnie przypodoba się Bogu.
- Nauczyłem się całej Ewangelii na pamięć – oznajmił pierwszy z nich po jakimś czasie.
- Możesz więc teraz zapełnić nasz klasztor słowami – skwitował opat.
- A ja przepisałem ręcznie całą Ewangelię – pochwalił się drugi.
- Utoniemy zatem w papierach.
- A ja tak pościłem, że piec w mojej pustelni zarósł trawą – pochwalił się trzeci.
- Jeżeli twój piec zarósł trawą, to znaczy, że zupełnie zaniedbałeś cnotę gościnności – zganił go opat.

Czym przypodobać się Bogu? Modlitwą, znajomością Pisma, postem? A co Pan Bóg z nich będzie miał? Jezus wyjaśnia, że miłym Bogu jest ten, kto pełni Jego wolę. A pełnienie woli Bożej trzeba oprzeć najpierw na jej rozpoznaniu. I na zdrowym rozsądku. Koniecznie na zdrowym rozsądku.
Panie, uczyń mnie spontanicznym, ale nie za wszelką cenę, jedynie tyle, na ile to konieczne, by moja miłość była świeża.


16. tydzień zwykły - środa 22 lipca


Mt 13,1-9: Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem. Wnet zebrały się koło Niego tłumy tak wielkie, że wszedł do łodzi i usiadł, a cały lud stał na brzegu. I mówił im wiele w przypowieściach tymi słowami:
„Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, niektóre ziarna padły na drogę, nadleciały ptaki i wydziobały je. Inne padły na miejsca skaliste, gdzie niewiele miały ziemi; i wnet powschodziły, bo gleba nie była głęboka. Lecz gdy słońce wzeszło, przypaliły się i uschły, bo nie miały korzenia. Inne znowu padły między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je. Inne w końcu padły na ziemię żyzną i plon wydały, jedno stokrotny, drugie sześćdziesięciokrotny, a inne trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niechaj słucha”.

Ojciec kazał synowi przynieść wodę ze studni. Jednak nim chłopiec zdążył pochwycić dzban, ojciec wytargał go z całej siły za ucho, aż w oczach dziecka pokazały się łzy.
- Dlaczego go karcisz? – spytał ktoś obudzony. – Cóż złego uczynił?
- Pewnie uważasz, że powinienem poczekać, aż, nie daj Bóg, rozbije dzban i dopiero wtedy sprawić mu lanie. Jednak ono nie przywróciłoby dzbana ani wody. A tak, kiedy chłopak pójdzie do studni, ucho go piec nie przestanie i dlatego będzie uważał, by dzbana nie rozbić i wody nie zmarnować.

Przypowieści Jezusa sporo wyjaśniły słuchaczom, ale nie poderwały ich do wiary. Tak, tak, wiem co mówię. Trzeba było dopiero Jego krzyża, i ran, które zapiekły świadectwem i wyrzutami sumienia, by słuchacze Jezusowych przypowieści, z apostołami na czele, zaczęli uważać, troszczyć się, wreszcie dbać o Królestwo Niebieskie i krzątać się około solidnego zasiewu.
Panie pomóż mi, bym ziarno dobrego słowa i przykładu siał zawsze porządnie, nie byle jak, nie byle gdzie i nie byle kiedy. Niech mnie zawsze pieką te miejsca, na których Ty nosiłeś swoje rany.


16. tydzień zwykły - czwartek 23 lipca


13,10-17: Uczniowie przystąpili do Jezusa i zapytali: „Dlaczego w przypowieściach mówisz do nich?”
On im odpowiedział: „Wam dano poznać tajemnice królestwa niebieskiego, im zaś nie dano. Bo kto ma, temu będzie dodane i nadmiar mieć będzie; kto zaś nie ma, temu zabiorą również to, co ma. Dlatego mówię do nich w przypowieściach, że otwartymi oczami nie widzą i otwartymi uszami nie słyszą ani nie rozumieją. Tak spełnia się na nich przepowiednia Izajasza:
«Słuchać będziecie, a nie zrozumiecie, patrzeć będziecie, a nie zobaczycie. Bo stwardniało serce tego ludu, ich uszy stępiały i oczy swe zamknęli, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: i nie nawrócili się, abym ich uzdrowił».
Lecz szczęśliwe oczy wasze, że widzą, i uszy wasze, że słyszą. Bo zaprawdę powiadam wam: Wielu proroków i sprawiedliwych pragnęło zobaczyć to, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli”.

Pewien mężczyzna miał wiolonczelę z jedną struną, którą naciskał palcem wciąć w tym samym miejscu i jednostajnie ciągnąc smyczkiem dobywał z instrumentu wciąż tę samą, smętną nutę. Pewnego dnia jego żona wróciła z miasta czymś wyraźnie poruszona:
- Widziałam człowieka, który grał na wiolonczeli zupełnie inaczej. Miał cztery struny, przebierał po nich palcami…
- Wieszcz czemu przebierał palcami?
- Nie – odpowiedziała kobieta.
- Bo szukał właściwego miejsca. A ja już je znalazłem…

Nie słuchasz Jezusa. Owszem, słyszysz, ale nie słuchasz. Jesteś pewny, że skompletowałeś swoją wiarę, zrąb niewzruszonych przekonań, wszystko już wiesz i rozumiesz, znalazłeś swoje miejsce. I nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak monotonna, smętna i pusta jest melodia twojego życia.
Panie, poślij mi anioła świętego niepokoju, bym nigdy nie myślał, że oto jestem szczęśliwy i spełniony lub że odniosłem sukces. Niech zawsze pobudza mnie do szukania wciąż nowego miejsca, lepiej brzmiącego, świeższego, doskonalszego.


16. tydzień zwykły - piątek 24 lipca


Mt 13,18-23: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Posłuchajcie co znaczy przypowieść o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.
Posiane na miejsca skaliste oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia, lecz jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.
Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.
Posiane w końcu na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny”.

- Królu, zdobędziemy miasto wroga tymi oto kulami! – dowódca armii chełpił się oprowadzając władcę po szańcach.
- Tymi kulami? A któż zdoła rzucić choćby jedną z nich?
- Nie ludzie oczywiście będą je miotać, lecz armaty.
- Armaty, tak same z siebie?
- Nie, wcześniej nabijemy je prochem.
- To już wystarczy?
- Nie, do prochu trzeba jeszcze wsadzić lont.
- I to wszystko?
- A na lont trzeba zakrzesać iskrę.
- Więc nie mów, że kulami zdobędziemy miasto wroga, lecz także armatami, prochem i lontem, które i tak nic nie są warte, jeśli zabraknie iskry.

Tak się mówi na skróty: ziarno wydaje plon. Ale ileż warunków musi zaistnieć, by tak się stało: siewca i ruch jego ręki, żyzna ziemia, odpowiednio – nie za dużo i nie za mało – nawilgocona i nasłoneczniona, wolna o chwastów, szkodników i złodziei. Ile musi zaistnieć czynników, by zostać świętym, by osiągnąć zbawienie?
Panie, pomóż mi… W czym? Nie, nie w tym, bym ZNALAZŁ właściwe warunki do świętości, ale bym je STWORZYŁ.


16. tydzień zwykły - sobota 25 lipca


Mt 13,24-30: Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
„Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.
A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: «Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?» Odpowiedział im: «Nieprzyjazny człowiek to sprawił». Rzekli mu słudzy: «Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?»
A on im odrzekł: «Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza».

Rozmawia dwóch żonatych mężczyzn:
- Wiesz czym się różni wypadek od nieszczęścia?
- Wypadek, to… - zastanawia się zapytany.
- Powiem ci. Z wypadkiem mamy do czynienia wówczas, kiedy na przykład teściowa wpadnie do studni.
- Do studni? To wypadek, mówisz. A nieszczęście?
- A nieszczęściem byłoby, gdyby ją stamtąd ktoś wyciągnął.

Jezus w swojej przypowieści opowiada o wypadku: nieprzyjaciel przyszedł nocą i na polu ze zbożem nasiał chwastu. Jezus jednocześnie przestrzega przed nieszczęściem, jakim byłaby próba usunięcia chwastu przed żniwem, czyli narażenie na stratę choćby jednego wartościowego źdźbła z kłosem.
Wiesz czym się różni wypadek od nieszczęścia? Z wypadkiem mamy do czynienia wówczas, kiedy teściowa wpadnie do studni. To się zdarza i chociaż boli, niekoniecznie musi oznaczać koniec świata. Nieszczęściem byłoby, gdybyś niosąc ratunek, przy okazji ją udusił…

XVI niedziela zwykła

Mk 6,30-34
Apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco. Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu. Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.


Z Robertem rozmawiamy o tym, co Jezus ma na myśli, namawiając uczniów do odpoczynku.

15. tydzień zwykły

15. tydzień  zwykły - poniedziałek 13 lipca


Mt 10,34-11,1: Jezus powiedział do swoich apostołów:
„Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Kto miłuje ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto miłuje syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadani wam, nie utraci swojej nagrody”.
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

Od roku nie spadła tutaj ani kropla deszczu. Wszystko zaczęło schnąć i powoli umierać. Ostało się tylko jedno maleńkie źródełko, które dawało zaledwie kilka kropel wody na dobę – akurat tyle, ile pozwalało utrzymać się przy życiu rosnącemu tuz obok kwiatuszkowi. Jednak źródełko z dnia na dzień stawało się smutniejsze.
- Czy warto żyć, skoro wszystko wokół uschło? – westchnęło pewnego dnia,
Na to resztkami sił odezwało się stojące nieopodal drzewo, które straciło już w suszy wszystkie swoje liście:
- Warto żyć, warto. Bo twoim zadaniem nie jest ożywienie całej pustyni, ale utrzymanie przy życiu tego jednego kwiatka u twego brzegu.

Warto się trudzić. Bo nie chodzi o to, byś dźwigał krzyże całego świata. Masz porządnie dźwigać swój własny krzyż. I naśladować Jezusa. Dlatego warto się trudzić.

Panie, ilekroć zamarzy mi się odkrycie kolejnej ameryki, skonstruowanie nowej żarówki, albo wymyślenie jeszcze innego, skuteczniejszego prochu, poślij mi anioła, który przypomni mi, gdzie leży mój krzyż i pomoże go znów włożyć na ramiona.



15. tydzień  zwykły - wtorek 14 lipca

Mt 11,20-24: Jezus począł czynić wyrzuty miastom, w których najwięcej Jego cudów się dokonało, że się nie nawróciły.
„Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno w worze i w popiele by się nawróciły. Toteż powiadam wam: Tyrowi i Sydonowi lżej będzie w dzień sądu niż wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz. Bo gdyby w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego. Toteż powiadam wam: Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie”.

Człowiek od lat skarżący się na to samo schorzenie postanowił zaskoczyć swojego lekarza spostrzegawczością:
- Pan doktor zmienił mi ostatnio lekarstwo!
- Tak? A po czym pan to poznał? Po kolorze pigułek?
- Nie, kolor jest ten sam: żółty.
- Więc co? Może smak?
- Nie, nie – pacjent nie był już tak pewny siebie. – Po prostu, yyy…, tamte poprzednie tabletki po wrzuceniu do toalety tonęły w syfonie, a te pływają po wierzhu…

Jezus mówi „biada” – tym, którzy się nie nawrócili. Nie nawrócili, to znaczy – mówiąc dosadnie – zmarnowali lekarstwo: wzięli tabletki i – miast zażyć – wyrzucili do toalety, ciekawi czy utoną, czy też nie.

Panie, kiedy się na mnie zdenerwujesz, że marnuję moją wiarę, poślij swego anioła, nie pogrozi mi palcem, niech mną potrząśnie, jak drzewem, na którym się szuka owocu. Przecież o to, co ze mnie spadnie lżejszy będę w dzień sądu.


15. tydzień  zwykły - środa 15 lipca

Mt 11,25-27: W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.

Święty Jan Vianney miał takiego parafianina, który codziennie przez godzinę klęczał w kościele przed tabernakulum. Nie dawało mu to spokoju, więc pewnego dnia zapytał pobożnego człowieka:
- O czym ty właściwie tak długo rozmawiasz z Panem Bogiem?
- O niczym. Właściwie, to ja w ogóle z nim nie rozmawiam. Przychodzę, klękam, patrzę na Niego i wiem, że On na mnie patrzy. I to mi wystarcza.

Bóg objawia prostaczkom największą swoją tajemnicę. Jaką? Że jest. Po prostu, że jest. „Jestem, który jestem” – mówi.

Panie naucz mnie modlitwy patrzenia, modlitwy bez słów, modlitwy przekonania, że jesteś. Tylko tyle i aż tyle zarazem.


15. tydzień  zwykły - czwartek 16 lipca

Mt 11,28-30: W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami:
„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.

Ksiądz proboszcz wygłosił poruszające kazanie, na temat słów Jezusa: przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście, a ja was pokrzepię. A potem zapowiedział – jak zwykle – że zostanie przeprowadzona zbiórka pieniężna, czyli składka na tacę. Kiedy było już po wszystkim wparowała do zakrystii czerstwa jejmość i dalejże do proboszcza z pretensjami:
- Ksiądz jest niewiarygodny! Jak tak można? Najpierw mówi ksiądz kazanie o Panu Jezusie, że chce pokrzepić utrudzonych, a potem nawołuje, żeby ludzie dawali pieniądze. A przecież Pan Jezus zsyła nam zdroje łask, jak wodę – za darmo!
- Droga pani, woda jest za darmo, ale zbudowanie i utrzymanie wodociągów swoje kosztuje…

Nie składa się ofiar, by zapłacić Bogu za łaskę. Składa się ofiary na infrastrukturę Bożej łaski: dach nad głową, ściany wokół, ławki do siedzenia. Po co to wszystko? – ktoś spyta. Żeby ludzie także pod względem wiary wyszli wreszcie z jaskini.

Panie, poślij do mnie swojego anioła także i po to, żeby od czasu do czasu zasznurował moje usta, a w zamian rozsupłał węzły na mojej sakiewce.


15. tydzień  zwykły - piątek 17 lipca

Mt 12,1-8: Pewnego razu Jezus przechodził w szabat wśród zbóż. Uczniowie Jego, będąc głodni, zaczęli zrywać kłosy i jeść.
Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: „Oto Twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat”.
A On im odpowiedział:
„Nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy był głodny, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie wolno było jeść jemu ani jego towarzyszom, tylko samym kapłanom?
Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia.
Gdybyście zrozumieli, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary», nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu”.

Pewien bogacz zrobił prezent swojemu krewniakowi w dniu ślubu: dał mu sakiewkę pieniędzy. Nie mogąc wręczyć jej osobiście, bo był już podeszły wiekiem i słaby w nogach, posłał z podarunkiem swoją córkę. Kiedy wróciła, zaczął ja wypytywać.
- I cóż tam? Jak przyjął mój prezent?
- Był wzruszony.
- Jak bardzo.
- Az mu się łza zakręciła w oku.
- Długo płakał.
- Nie wiem. Nie patrzyłam na zegar. Może z jaką minutę?
Co?! Tylko minutę! A to niewdzięcznik! A ja trzy dni płakałem, odliczając dla niego pieniądze z mojej krwawicy.

Co znaczy: chcę raczej miłosierdzia, niż ofiary? Ofiara boli ofiarodawcę, nawet wyciska łzy, słowem – sporo kosztuje. A miłosierdzie? Miłosierdzie jest dawaniem z radością, bez żalu, z głębi serca samego. Taka jest różnica.

Panie, spraw, bym nie był ofiarą ofiary. Uczyń mnie raczej narzędziem miłosierdzia.


15. tydzień  zwykły - sobota 18 lipca

Mt 12,14-21: Faryzeusze wyszli i odbyli naradę przeciw Jezusowi, w jaki sposób Go zgładzić.
Gdy Jezus dowiedział się o tym, oddalił się stamtąd. A wielu poszło za Nim i uzdrowił ich wszystkich. Lecz im surowo zabronił, żeby Go nie ujawniali. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza:
„Oto mój Sługa, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał, i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”.

Do orła, króla ptaków, dotarło tak wiele i ta różnych opinii o słowiku, że postanowił je zweryfikować. Wysłał na zwiady swoich zaufanych: pawia i skowronka. Po powrocie wysłannicy przedłożyli swój raport. Zaczął paw:
- Jest taki szary i tak podłej urody, że wygląda, jak pomięty, zgrzebny wór.
Zaś skowronek przyznał:
- Śpiewa tak cudownie, że zapomniałem przyjrzeć się, jak wygląda.

Pan Jezus jest trochę jak volkswagen garbus – jednym się podoba, innym nie, ale nikt nie przechodzi koło niego obojętnie. Kiedy jedni zachwycają się Jezusa, inni knują nań zasadzkę i szukają dlań śmierci.

Panie, daj mi anioła, co mą nadzieję położy w Twoim Imieniu. Niech nakłoni me ucho na głos Twego wołania. Niech będzie mi ono śpiewem najczystszym.

XV niedziela zwykła 12 lipca

Z Robertem rozmawiamy o... ciuchach w Ewangelii.



Mk 6,7-13
Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien. I mówił do nich: Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.