28. tydzień zwykły: 10-15 października

28. tydzień zwykły - poniedziałek 10 października


Łk 11,29-32: Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: „To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz był znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z Południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz”.

Chłopiec przyniósł do szkoły pożyczony od starszego brata zegarek. Chwalił się nim przed wychowawczynią i całą klasą.
- On mówi, która jest godzina - wyjaśniła zdziwionym dzieciom nauczycielka.
- Nie mówi - sprostował chłopiec. - Ale wskazuje. I w dodatku trzeba na niego spojrzeć, żeby się dowiedzieć, która godzina.

Gdyby Żydzi spojrzeli na Jezusa, nie oczekiwaliby znaku.
Wiara rozjaśnia, nadaje sens, wskazuje pory i kierunki. Ale trzeba zdobyć się na trud spojrzenia na Jezusa, by je rozpoznać. On jest jak zegarek - trzeba nań spojrzeć.
Kieruj, Panie, moje spojrzenie, zawsze ku Tobie.


28. tydzień zwykły - wtorek 11 października
 
Łk 11,37-41: Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem.
Na to rzekł Pan do niego: „Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste”.

Święty Franciszek zwrócił się pewnego do braci:
- Chodźcie, pójdziemy do miasta nauczać.
Poszli. Chodzili po ulicach, przystawali na skwerach, przeciskali się przez rynek. Po dwóch godzinach Franciszek dał znak, że czas wracać. W połowie drogi do pustelni jeden z braci zauważył:
- Ojcze Franciszku! Nie powiedziałeś tym ludziom w mieście ani jednego słowa, a przecież mieliśmy nauczać, zapomniałeś?
- Chodziliśmy po ulicach, skwerach i rynku, ludzie widzieli nasze ubogie szaty, czuli naszą radość, rozpoznawali zaufanie położone w Panu. Nie potrzeba głosić kazań, kiedy sama nasza obecność daje świadectwo o Jezusie.

Faryzeusz głosi Boga oburzeniem, zgorszenie i zdziwieniem. Ten sposób nauczania nie przysporzy jednak Bogu przyjaciół. Najprostszym i najskuteczniejszym kazaniem jest nie słowo, nawet nie gest, ale sama obecność.


28. tydzień zwykły - środa 12 października

Łk 11,42-46: Jezus powiedział do faryzeuszów i uczonych w Prawie:
„Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić i tamtego nie opuszczać.
Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku.
Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą”.
Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: „Nauczycielu, tymi słowami nam też ubliżasz”.
On odparł: „I wam, uczonym w Prawie, biada. Bo wkładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie”.

- Poradzę sobie z każdym teologiem, nawet całym zastępem mężów biegłych w Biblii i tradycji Kościoła - stwierdził pewnego razu znany ateusz. - Do każdej tezy potrafię znaleźć przeciwny argument. Nie boję się żadnej dysputy. Każdą wygram. W kwestii mojej pewności, że Pana Boga nie ma, mój niepokój budzi jedynie czyste i pracowite życie mojej służącej.

Diabeł nie boi się faryzeuszów i uczonych w Piśmie. To dlatego Jezus mówi im „biada”. Diabeł boi się prostego człowieka, z różańcem w ręku, uczciwego i prostego, który nie poucza innych, na nikogo nie nakłada ciężarów, jedynie sam stara się żyć pracowicie i uczciwie.


28. tydzień zwykły - czwartek 13 października

Łk 11,47-54: Jezus powiedział do faryzeuszów i do uczonych w Prawie:
„Biada wam, ponieważ budujecie grobowce prorokom, a wasi ojcowie ich zamordowali. A tak jesteście świadkami i przytakujecie uczynkom waszych ojców; gdyż oni ich pomordowali, a wy im wznosicie grobowce.
Dlatego też powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem. Tak, mówię wam, na tym plemieniu będzie pomszczona.
Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli”.
Gdy wyszedł stamtąd, uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli gwałtownie nastawać na Niego i wypytywać Go o wiele rzeczy. Czyhali przy tym, żeby Go podchwycić na jakimś słowie.

Dzięki systematycznym oszczędnościom kupił właśnie najnowszy model wędki: lekką, ze sprężystych włókien, z superszybkim kołowrotkiem, niezwykle mocną żyłką i kompletem haczyków, spławików i wszystkiego tego, co do skutecznego wędkowania jest niezbędne. Pierwszego wolnego popołudnia postanowił wypróbować swój nabytek. Zanęcał i zarzucał haczyk przez pół dnia. Złowił ledwie kilka rybek, za małych do garnka, więc je wypuścił. Wracając spotkał w krzakach nieopodal chłopca, który łowił na zwykły patyk ze sznurkiem i haczykiem. W koszu obok plaskało tłustymi ogonami więcej, niż pół tuzina dorodnych pstrągów.
- Wyjaśnij mi, jak to możliwe? - poprosił, spoglądając to na swoją doskonałą wędkę, to na sękaty kij w ręku chłopca.
- Widocznie nie stał pan w ukryciu i ryby widząc pana cień omijały to miejsce z daleka.

Faryzeusz to ktoś, kto nie umie się ukryć, kto na wszystko, z Panem Bogiem włącznie, rzuca swój cień. Taki niczego nie ułowi.
Chcesz dać owocne świadectwo o Bogu? Ukryj się, nie rzucaj cienia, który inni będą omijać z daleka.


28. tydzień zwykły - piątek 14 października

Łk 12,1-7: Kiedy wielotysięczne tłumy zebrały się koło Jezusa, tak że jedni cisnęli się na drugich, zaczął mówić najpierw do swoich uczniów: „Strzeżcie się kwasu, to znaczy obłudy faryzeuszów. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie wyszło na jaw, ani nic tajemnego, co by się nie stało wiadome. Dlatego wszystko, co powiedzieliście w mroku, w świetle będzie słyszane, a coście w izbie szeptali do ucha, głosić będą na dachach.
Lecz mówię wam, przyjaciołom moim: Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, a potem nic więcej uczynić nie mogą. Pokażę wam, kogo się macie obawiać: Bójcie się Tego, który po zabiciu ma moc wtrącić do piekła. Tak, mówię wam: Tego się bójcie.
Czyż nie sprzedają pięciu wróbli za dwa asy? A przecież żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych. U was zaś nawet włosy na głowie wszystkie są policzone.
Nie bójcie się: jesteście ważniejsi niż wiele wróbli”.

Do księdza przyszedł strapiony mężczyzna:
- Ojcze, mój szesnastoletni syn zaczyna popijać. Co mam zrobić, by dobrze go wychować? - pociągnął głośno mocno zaczerwienionym nosem.
- Jest tylko jeden sposób na to, by dziecko szło przez życie dobrą drogą.
- Jaki?
- Iść nią najpierw samemu.

Obłuda faryzeuszów polega na zmuszaniu innych do kroczenia drogą, którą sami faryzeusze nie idą. Znajdź właściwą drogę, wejdź na nią. Jeżeli utrzymasz się w kursie, nawet nie obejrzysz się, a tłumy pójdą za tobą. Lecz nie chodzi tylko o to, by inni szli za tobą, ale byście razem doszli do Królestwa Niebieskiego.


28. tydzień zwykły - sobota 15 października

Łk 12,8-12: Jezus powiedział do swoich uczniów: „Kto się przyzna do Mnie wobec ludzi, przyzna się i Syn Człowieczy do niego wobec aniołów Bożych; a kto się Mnie wyprze wobec ludzi, tego wyprę się i Ja wobec aniołów Bożych.
Każdemu, kto mówi jakieś słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie przebaczone, lecz temu, kto bluźni przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie przebaczone. Kiedy was ciągnąć będą do synagog, urzędów i władz, nie martwcie się, w jaki sposób albo czym macie się bronić lub co mówić, bo Duch Święty nauczy was w tej właśnie godzinie, co mówić należy”.

- ... jest praktykującym katolikiem i może dostąpić godności ojca chrzestnego - ksiądz proboszcz kończył w kancelarii wypisywanie kolejnego zaświadczenia. - A pan wie, co znaczy być „praktykującym katolikiem”? - spytał oczekującego na dokument mężczyznę.
- Chodzić na Mszę do kościoła, spowiadać się, przyjmować księdza po kolędzie, mówić pacierz - mężczyzna wymienił jednym tchem.
- No tak, tak się mówi. Ale można to ująć jeszcze w inny sposób.
- Jak?
- A no tak, że praktykujący katolik, to ktoś taki, dzięki komu innym łatwiej uwierzyć w Pana Boga.

Czym się przyznajesz przed innymi do swojej wiary: złożonymi rękami, metryką, zaświadczeniem jakimś? To za mało. Pomóż innym uwierzyć w Boga. Bądź tak praktykującym!

27. tydzień zwykły: 3 - 8 października

27. tydzień zwykły - poniedziałek 3 października


Łk 10,25-37: Oto powstał jakiś uczony w Prawie i wysławiając Jezusa na próbę, zapytał: „Nauczycielu, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”
Jezus mu odpowiedział: „Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?”
On rzekł: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całą swoją mocą i całym swoim umysłem; a swego bliźniego jak siebie samego”.
Jezus rzekł do niego: „Dobrześ odpowiedział. To czyń, a będziesz żył”.
Lecz on, chcąc się usprawiedliwić, zapytał Jezusa: „A kto jest moim bliźnim?”
Jezus nawiązując do tego rzekł: „Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli. Przypadkiem przechodził tą drogą pewien kapłan; zobaczył go i minął. Tak samo lewita, gdy przyszedł na to miejsce i zobaczył go, minął.
Pewien zaś Samarytanin, będąc w podróży, przechodził również obok niego. Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody i pielęgnował go.
Następnego zaś dnia wyjął dwa denary, dał gospodarzowi i rzekł: «Miej o nim staranie, a jeśli co więcej wydasz, ja oddam tobie, gdy będę wracał».
Któryż z tych trzech okazał się według twego zdania bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców?”
On odpowiedział: „Ten, który mu okazał miłosierdzie”.
Jezus mu rzekł: „Idź i ty czyń podobnie”.

O pewnym wioskowym rabinie mówiono, że codziennie wstępuje do nieba. Jakiś niedowiarek postanowił to sprawdzić, mając nadzieję, że uda mu się zdemaskować i ośmieszyć rabina. Jeszcze przed świtem zaczaił się w krzakach przed jego chałupą. Z pierwszym brzaskiem rabin wyszedł z siekierą na ramieniu. Skierował się w stronę lasu, gdzie przygotował naręcze drew. Zarzuciwszy je sobie na plecy udał się następnie do chaty mieszkającej samotnie, obłożnie chorej staruszki. Na klęczkach wymiótł popiół i rozpalił w piecu. Wszystko to niedowiarek śledził z ukrycia.
- No i co, widziałeś rabina, jak wstępuje do nieba? – pytali go zniecierpliwieni koledzy, gdy tylko wrócił. A on tylko zniechęcony machnął ręką i krótko odpowiedział:
- On wstępuje jeszcze wyżej, niż tylko do nieba…
Unosisz się, przestrzegając przykazań. Trochę wyżej unosisz się, modlitwą i studium Pisma Świętego. Ale najwyżej wznosisz się, pełniąc uczynki miłosierdzia wobec bliźnich.
Panie, jeśli jestem zbyt ciężki, by się unieść, oderwawszy się od ziemi, pozwól mi chociaż stanąć na palcach, na chwilę…


27. tydzień zwykły - wtorek 4 października

Łk 10,38-42: Jezus przyszedł do jednej wsi. Tam pewna niewiasta, imieniem Marta, przyjęła Go do swego domu. Miała ona siostrę, imieniem Maria, która siadła u nóg Pana i przysłuchiwała się Jego mowie.
Natomiast Marta uwijała się koło rozmaitych posług. Przystąpiła więc do Niego i rzekła: „Panie, czy ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła”.
A Pan jej odpowiedział: „Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba mało albo tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona”.

Seminarzysta chorując, skarżył się duchowemu przewodnikowi:
- Ojcze, cierpienie przeszkadza mi w modlitwie i w nauce. Westchnij za mną do Boga.
A ów spojrzawszy na niego, odpowiedział:
- A skąd ty wiesz, co się Bogu bardziej podoba: twoja modlitwa i nauka czy też twoje cierpienie?
Co oznacza lepsza cząstka, o której wspomina Jezus? Wyższość modlitwy nad pracą, nauki nad trudem i cierpieniem? Nie. Lepsza cząstka oznacza po prostu czynienie tego, czego Bóg w danym momencie oczekuje.


27. tydzień zwykły - środa 5 października

Łk 11,1-4: Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: „Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów”.
A On rzekł do nich: „Kiedy się modlicie, mówcie:
«Ojcze, święć się imię Twoje,
przyjdź królestwo Twoje.
Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj
i przebacz nam nasze grzechy,
bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini;
i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie»”.

Do gospody na odludziu zawitało dwóch utrudzonych wędrowców z zamiarem pokrzepienia ciał posiłkiem i snem. Ledwo weszli do środka, pierwszy z nich odczuł strach:
- To miejsce wygląda jak mordownia. Możemy nie wyjść stąd cało. Ruszajmy dalej.
- Przynajmniej coś zjedzmy – zaproponował drugi.
Zamówili wieczerzę. Skulili się obaj, gdy nieogolony gospodarz o wzroku mordercy postawił przed nimi obitą miskę z dymiącą gorącem strawą.
- Wybaczcie, że nie będę wam towarzyszył, ale zawsze o tej porze wraz z żoną i dziećmi odmawiamy różaniec.
Kiedy tylko zniknął za kuchennymi drzwiami, pierwszy wędrowiec, szepnął na ucho swojemu towarzyszowi:
- Zmiana planów, zostajemy.
- Dlaczego?
- Bo w domu, w którym ludzie się modlą, nie może nas spotkać nic złego.
Dlaczego uczniowie proszą Jezusa: naucz nas modlić się? Czy chodzi tylko o słowa kierowane do Boga? Nie, za tą prośbą kryje się coś więcej. Modlić się, znaczy być dobrym człowiekiem. A więc uczniowie proszą Jezusa, by nauczył ich, jak być dobrymi.
Jeżeli twoja modlitwa nie czyni cię lepszym, oznacza to, że nie umiesz się modlić. Choćbyś najpiękniejsze i najdłuższe litanie znał na pamięć.


27. tydzień zwykły - czwartek 6 października

Łk 11,5-13: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: «Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przybył do mnie z drogi, a nie mam co mu podać». Lecz tamten odpowie z wewnątrz: «Nie naprzykrzaj mi się. Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie».
Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu jego natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje.
I ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajdzie, a kołaczącemu otworzą.
Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”.

Ksiądz proboszcz, myśląc, iż w ten sposób pewniej trafi do parafian, strasznie na kazaniach krzyczał. Podczas kolejnej głośniej nauki jakaś dziewczynka zapytała swoją mamusię:
- Dlaczego on tak krzyczy?
Kobieta, lojalna parafianka, chcąc ratować jakoś przed dzieckiem twarz proboszcza, odpowiedziała:
- Bo chce, żeby go Pan Bóg usłyszał.
- a to ono nie wie, że zamiast tak wrzeszczeć, lepiej stanąć bliżej Pana Boga?
Skuteczność modlitwy nie zależy od tego jak głośno i jak długo, a nawet co mówimy, ale p tego, jak blisko Boga jesteśmy. A najbliżej Boga jesteś wówczas, gdy w nim trwasz. A trwasz w nim, jeśli nie ustajesz w modlitwie, kiedy modlisz się wytrwale. A co znaczy modlić się wytrwale? No dobrze, powiem: modlić się wytrwale, oznacza po prostu naprzykrzać się Panu Bogu.


27. tydzień zwykły - piątek 7 października

Łk 11,15-26: Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: „Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy”. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba.
On jednak znając ich myśli rzekł do nich: „Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan sam z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze wszystką broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda.
Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.
Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: «Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem». Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedem innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam.
I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy niż poprzedni”.

Ignacemu Paderewskiemu, politykowi i wirtuozowi fortepianu królowa angielska powiedziała, zachwycona jego koncertem:
- Panie Paderewski, jest pan geniuszem.
- Wasza wysokość – odpowiedział jej mistrz Ignacy – musi pani jednak wiedzieć, że nim zostałem geniuszem, byłem wołem roboczym.
Droga zbawienia jest podobna do drogi kariery – żeby osiągnąć prawdziwy sukces, trzeba się naharować niczym wół. Trzeba nawet, jak w wyścigu szczurów, porozpychać się łokciami – ze złem. I nie wolno przepuścić żadnej okazji – do dobrego. I nie wolno raz wyrzuconemu diabłu pozwolić, by powrócił. Bo całą zbawczą karierę on i inni diabli wezmą.


27. tydzień zwykły - sobota 8 października

Łk 11,27-28: Gdy Jezus mówił do tłumów, jakaś kobieta z tłumu głośno zawołała do Niego: „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś”.
Lecz On rzekł: „Owszem, ale również błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je”.

Pewnemu muzykalnemu królowi przedstawiono cudowne dziecko: kilkuletniego chłopczyka, który cudownie grał na skrzypcach. Król wysłuchał jego popisu z uwagą, a potem, skinąwszy, przywołał go do siebie i rzekł mu:
- Pamiętaj do końca życia, że taka piękna gra nie jest twoją zasługą, ale twoim obowiązkiem…
Bycie Matką Bożą jest nie tylko zaszczytem, ale i powinnością Maryi. To znaczy, że bycie chrześcijaninem, uczniem Chrystusem jest nie tyle zaszczytem, co obowiązkiem. Zrób bilans zaszczytów ci przysługujących. Zlicz je, skataloguj, a potem wszystkie, co do jednego, przenieś do działu „moje obowiązki”. Uszczęśliwisz siebie i innych.

26. tydzień zwykły: 26 września - 1 października

26. tydzień zwykły - poniedziałek 26 września

Łk 9,46-50: Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy.
Lecz Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: „Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki”.
Wtedy przemówił Jan: „Mistrzu, widzieliśmy kogoś, jak w imię twoje wypędzał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodzi z nami”.
Lecz Jezus mu odpowiedział: „Nie zabraniajcie; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami”.

Osiemdziesięcioletniego wirtuoza skrzypiec zapytano, dlaczego wciąż ćwiczy po sześć godzin dziennie.
- Bo myślę, że wciąż robię postępy - odpowiedział.

„Największy”, to ktoś doskonały, spełniony. Najmniejszy, jak dziecko - nie oznacza prostaka, głupca czy niedorajdy, ale człowieka, który jest niespełniony, niedoskonały, który ma świadomość, że może się jeszcze nauczyć, że może zrobić postępy, że jutro może być jeszcze lepszym i mądrzejszym, niż jest dziś.
Panie, uchroń mnie przed starczym poczuciem satysfakcji i spełnienia, niech zawsze będę ciekawym Ciebie, świata i samego siebie - dzieckiem.


26. tydzień zwykły - wtorek 27 września

Łk 9,51-56: Gdy dopełniał się czas wzięcia Jezusa z tego świata, postanowił udać się do Jerozolimy i wysłał przed sobą posłańców. Ci wybrali się w drogę i przyszli do pewnego miasteczka samarytańskiego, by Mu przygotować pobyt. Nie przyjęto Go jednak, ponieważ zmierzał do Jerozolimy.
Widząc to uczniowie Jakub i Jan rzekli: „Panie, czy chcesz, a powiemy, żeby ogień spadł z nieba i zniszczył ich?”
Lecz On odwróciwszy się zabronił im. I udali się do innego miasteczka.

Opowiadał znajomy taką historię:
Co roku w pierwszą sobotę września robimy rodzinne prażone: pieczenie pokrojonych w plasterki ziemniaków z kawałkami boczku i cebulą, w żeliwnym garnku, wyłożonym liśćmi kapusty - oczywiście na ognisku rozpalonym w ogrodzie, pod gołym niebem. Co roku zapraszamy też naszą ciocię, która mieszka dwie przecznice dalej. Tylko raz nie zaprosiliśmy jej wcześniej. Zapomnieliśmy. Dopiero przed rozpaleniem ogniska kiedy żona spytała o nią, wskoczyłem do samochodu, żeby przywieźć ciocię.
- Za późno - powiedziała z przekąsem, kiedy stałem nieporadny w drzwiach jej domu. - Już modliłam się, żeby deszcz zepsuł wam całą zabawę.

Jesteśmy suflerami Pana Boga, podsuwamy mu podpowiedzi, co ma zrobić, zwłaszcza z grzesznikami, jak ich ukarać, z jaką surowością potraktować, jakim ogniem wypalić. Panie Boże, proszę cię, Ty - podobnie jak apostołów, którzy chcą zesłać gromy na Samarię - nigdy nie traktuj nas tak do końca poważnie.


26. tydzień zwykły - środa 28 września

Łk 9,57-62: Gdy Jezus z uczniami szedł drogą, ktoś powiedział do Niego: „Pójdę za Tobą, dokądkolwiek się udasz”.
Jezus mu odpowiedział: „Lisy mają nory i ptaki powietrzne gniazda, lecz Syn Człowieczy nie ma miejsca, gdzie by głowę mógł oprzeć”.
Do innego rzekł: „Pójdź za Mną”. Ten zaś odpowiedział: „Panie, pozwól mi najpierw pójść i pogrzebać mojego ojca”.
Odparł mu: „Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże”.
Jeszcze inny rzekł: „Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu”.
Jezus mu odpowiedział: „Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego”.

Bardzo wczesną wiosną kura i świnia przechadzały się po podwórku, kiedy przez otwarte okno chałupy ich nozdrzy dobiegł zapach gotowanej szynki i jaj na wielkanocny stół.
- Cóż, czeka nas ten sam los... - westchnęła kura.
- O, przepraszam cię bardzo - oburzyła się świnia. - Jeśli chodzi o jajka, które zabierają ci gospodarze, to jest to z twojej strony tylko wyrzeczenie. Zaś jeśli chodzi o mnie i o szynkę, to tę kwestię można rozpatrywać tylko i wyłącznie w kategoriach całkowitego poświęcenia.

Oddać Jezusowi część siebie, oznacza co najwyżej wyrzeczenie. To też dobre, ale za mało. Jezus oczekuje od nas poświęcenia, czyli oddania całkowitego, bez reszty, bez zostawiania sobie czegoś, pozwalania sobie na coś tam jeszcze. Różnica między wyrzeczeniem a poświęceniem jest rzeczywiście, jak między jajkiem i szynką.


26. tydzień zwykły - czwartek 29 września
Łk 10,1-12: Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.
Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi». Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają; bo zasługuje robotnik na swą zapłatę.
Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże».
Lecz jeśli do jakiego miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: «Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże».
Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.

Przyszła znana artystka estradowa do wróżki:
- Mam dla pani dwie wiadomości - powiedziała jej mistrzyni kryształowej kuli - odległą, ale dobrą i bliską, cóż z tego, kiedy złą. Którą mam powiedzieć pierwszą?
- Tę dobrą.
- Będzie pani śpiewać solo w anielskim chórze!
- Wspaniale - ucieszyła się artystka. - A jaka jest ta bliska, zła wiadomość?
- Pierwsza próba jutro o osiemnastej trzydzieści...

Apostołowie idą i głoszą: przybliżyło się do was Królestwo Boże. A my, słysząc to cieszymy się... Po cichu żywimy jednak nadzieję, że nie za blisko. Bo traktujemy Królestwo Boże trochę jak starość: każdy chce jej dożyć i każdy jest niezadowolony, że zbyt szybko przychodzi. Panie, naucz nas cieszyć się Królestwem Twoim jak młodością.


26. tydzień zwykły - piątek 30 września

Łk 10,13-16: Jezus powiedział:
„Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc we włosiennicy i w popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam.
A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz.
Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”.

Pewien kościół coraz bardziej się wyludniał. Na nabożeństwa przychodziło już tylko wciąć to samo, coraz chudsze stadko staruszek. Kiedy na kolejnym nabożeństwie nawet ich zabrakło, zdesperowany proboszcz wywiesił na drzwiach kościoła płachtę kartonu z niezdarnym napisem:
- Najpierw przyniosła cię tu matka na chrzest. Potem przyprowadziła się tu żona, żebyś wziął z nią ślub. Przyjdzie czas, że przydźwigają cię tu w trumnie pracownicy zakładu pogrzebowego. Czy nie spróbujesz chociaż raz przyjść tutaj o własnych siłach?
Podobno ten niezwykły apel poskutkował...

Pogarda dla Jezusa nie mierzy się przekleństwem czy urąganiem, ale obojętnością, zapomnieniem. I to, że nie zależy Ci na Jezusie, jest gorsze, niż wszystkie inne grzechy razem wzięte. Pogarda dla Boga, to najcięższy grzech, matka wszystkich innych grzechów.
Jak w piosence - uchroń mnie od pogardy, Panie...


26. tydzień zwykły - sobota 1 października

Łk 10,17-24: Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają”.
Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana spadającego z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednak nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”.
Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.

Młody mężczyzna od miesiąca każdy dzień od świtu do zmierzchu poświęcał swojemu doktoratowi z psychologii. Jego świeżo poślubiona małżonka, mając tego już dość, by oderwać go od książek stanęła pewnego wieczoru w drzwiach w dość wyzywającej pozie i stroju, i zapytała prowokacyjnie:
- Najdroższy, powiedz, dlaczego ty mnie tak bardzo kochasz?
Zaś on nie odrywając nawet oczu od kolejnej książki odpowiedział pytaniem na pytanie:
- A co masz na myśli mówiąc „tak bardzo”: głębię, zakres, intensywność, czas trwania, natężenie czy częstotliwość mojego uczucia?

Właściwie to nie Pan Bóg zakrył tajemnice królestwa przed mądrymi i roztropnymi. To oni sami spuścili na nie zasłonę dociekań, obliczeń, tabel, wykresów i formuł, próbowali zważyć, zmierzyć, zbadać, traktowali je okiem, uchem, palcem, nosem i językiem. Starali się doświadczyć je wszystkim. Wszystkim - tylko nie sercem. Mędrcy składają się z przewodu pokarmowego, otoczonego jedną wielką ciekawością. Prostaczkowie cali są sercem.

25. tydzień zwykły: 19-24 września

25. tydzień zwykły - poniedziałek 19 września

Łk 8,16-18: Jezus powiedział do tłumów:
„Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to, co mu się wydaje, że ma”.

Rozmawiał ksiądz z aktorem:
- Jak to jest, że wy tym, co zmyślone potraficie posadzić przed telewizorami miliony ludzi, a my tym, co prawdziwe umiemy przyciągnąć do kościoła tylko niewielu?
- Bo my to, co zmyślone, opowiadamy tak, jakby było prawdziwe. A księża to, co prawdziwe przekazują, jakby było zmyślone.

Zapaloną lampę dali ci do ręki. Gdzieś ją schował? Przykryłeś garncem codziennych trosk? Wsunąłeś pod łoże swych boleści? Wyciągnij je. Wszak masz głosić Jezusa, który jest Prawdą, a nie udawać. Bo grając wiarę ...się zgrywasz.


25. tydzień zwykły - wtorek 20 września

Łk 8,19-21: Przyszli do Jezusa Jego matka i bracia, lecz nie mogli się dostać do Niego z powodu tłumu.
Oznajmiono Mu: „Twoja matka i bracia stoją na dworze i chcą się widzieć z Tobą”.
Lecz On im odpowiedział: „Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je”.

- Jakież to cuda zdziałał ów święty? - spytał jakiś niedowiarek, przy okazji kolejnej kanonizacji.
- A co dla ciebie jest cudem? - poprosił o wyjaśnienie zagadnięty ksiądz
- Kiedy ktoś chory wyzdrowieje, martwy wróci do życia, biedny dostanie pieniądze...
- A więc dla ciebie cudem jest to, że Pan Bóg spełni czyjąś wolę. A dla Pana Boga cudem jest z kolei, jeśli ktoś spełni Jego wolę.

Żeby być świętym wystarczy spełniać wolę Boga. Św. Bernard podał taką właśnie definicję życia: żyć, to znaczy pełnić wolę Boga. Kto tego nie czyni - umarł. Czasami podczas pogrzebu, widząc w kościele ludzi, którzy się nie modlą, nie przystępują do Komunii, nie włączają się w śpiew i odpowiedzi, myślę, czy mamy tutaj w tej chwili tylko jednego nieboszczyka, tego w trumnie?


25. tydzień zwykły - środa 21 września

Łk 9,1-6: Jezus zawołał Dwunastu, dał im moc i władzę nad wszystkimi złymi duchami i władzę leczenia chorób. l wysłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych.
Mówił do nich: „Nie bierzcie nic na drogę: ani laski, ani torby podróżnej, ani chleba, ani pieniędzy; nie miejcie też po dwie suknie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, tam pozostańcie i stamtąd będziecie wychodzić. Jeśli was gdzie nie przyjmą, wyjdźcie z tego miasta i strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo przeciwko nim”.
Wyszli więc i chodzili po wsiach, głosząc Ewangelię i uzdrawiając wszędzie.

Opowieść sprzed wieków: pewien młodzieniec uznał za najodpowiedniejsze zajęcie dla siebie kowalstwo. Przystał więc do mistrza młota i kowadła, który pokazał mu, jak robić hełmy, pancerze, miecze i podkowy. Ukończywszy zaś naukę przystał do jednego księcia, który dał mu pracę, a nawet całą kuźnię z kompletem narzędzi. Pierwszego dnia swojej pracy młodzieniec stanął na środku kuźni bezradny: trzeba było rozpalić ogień w palenisku, a akurat tego zapomniał się nauczyć.

Dlaczego Jezus nakłada na uczniów podwójny obowiązek: uzdrawiania i głoszenia Królestwa? Czy samo uzdrawianie nie wystarczy? Nie, bo ludzie szybko zapominają. Samo uzdrawianie jest jak walenie żelazem w żelazo. Żeby przyniosło ono efekty, trzeba ognia. Głoszenie, to właśnie rozpalanie w ludziach żaru Miłości. Przypomnij sobie, co pisze święty Paweł: choćbym posiadł wszelką wiedzę, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. Kuźnia bez ognia jest zwykłą ruderą.


25. tydzień zwykły - czwartek 22 września

Łk 9,7-9: Tetrarcha Herod usłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Jezusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że Eliasz się zjawił; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał.
Lecz Herod mówił: „Ja kazałem ściąć Jana. Któż więc jest Ten, o którym takie rzeczy słyszę?” I chciał Go zobaczyć.

Międzynarodowy kongres różnych religii. Pastor i rabin dzielą w hotelu wspólny pokój. Po pierwszym noclegu pastor zwraca się do rabina:
- Przepraszam, że wieczorem jeszcze paliłem światło, ale nie potrafiłbym zasnąć, jeśli przez pół godziny nie poczytam Pisma Świętego!
- O, to zupełnie odwrotnie, niż ja - odpowiedział na to rabin. - Ja, kiedy przez pół godziny czytam Pismo Święte, to potem w ogóle nie mogę zasnąć.

Jeżeli czytanie Pisma Świętego, głoszenie kazania czy liturgia usypiają cię, to znaczy, że nie potrzebujesz wiary, ale terapii. Wiara powstaje z niepokoju, co sen odbiera. Popatrz na Heroda: człowiek pewnie zły, ale wierzący, zaintrygowany Jezusem, zaciekawiony nim. Jezus odbiera mu sen. A tobie nie? To znaczy, że jesteś pewnie dobry, ale niewierzący... przynajmniej na tyle, na ile mógłbyś nim być.


25. tydzień zwykły - piątek 23 września

Łk 9,18-22: Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: „Za kogo uważają Mnie tłumy?”
Oni odpowiedzieli: „Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał”.
Zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?”
Piotr odpowiedział: „Za Mesjasza Bożego”.
Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili.
I dodał: „Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; będzie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie”.

Kiedy cesarz Rzymu paradował ze swym orszakiem po ulicach stolicy, towarzyszył mu zawsze dyskretny obłoczek smrodliwego dymu. To jeden z niewolników niósł naczynie z rozżarzonymi węglami, na które rzucał co jakiś czas garść wyschniętych, ordynarnych pakuł, wypowiadając przy tym formułę:
- Tak przemija chwała świata.

Apostołowie wręcz licytują się w przyznawaniu Jezusowi tytułów: Tyś Eliasz! Tyś Prorok! A On mówi im o męce. Snuje wokół zbudowanego ich usty posągu chwały dym cierpienia. To taki rodzaj dydaktycznych ziół trzeźwiących. Jest takie powiedzenie: królowie rządzą narodami, a królami rządzi przemijanie. Coś w tym jest. Co? Prawda, że i ja, i ty - przeminiemy.


25. tydzień zwykły - sobota 24 września

Łk 9,43b-45: Gdy wszyscy pełni byli podziwu dla wszystkich czynów Jezusa, On powiedział do swoich uczniów: „Weźcie wy sobie dobrze do serca te właśnie słowa: Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi”.
Lecz oni nie rozumieli tego powiedzenia; było ono zakryte przed nimi, tak że go nie pojęli, a bali się zapytać Go o nie.

Wichura strąciła krzyż w wieży kościoła. Pierwszymi, którzy przyszli do proboszcza, prosząc o możliwie szybką reperację szkody, byli piloci, szkolący się na pobliskim lotnisku.
- Wraz z krzyżem straciliśmy najlepszy punkt orientacyjny, umożliwiający bezpieczne lądowanie - wytłumaczyli.

Czy Jezus rzeczywiście musi cierpieć, dać się przybić do krzyża rękami ludzi? Tak. Bo nie przyszedł, by go podziwiać, ale naśladować. Nie ma być obrazem na wystawie, ale znakiem, służącym do orientacji, punktem odniesienia całej ludzkiej rzeczywistości do przestrzeni Królestwa Bożego.
Pogubiłeś się? Poszukaj najpierw krzyża, a on pomoże ci odnaleźć siebie.

24. Tydzień zwykły: 12-17 września

24. Tydzień zwykły - poniedziałek 12 września

Łk 7,1-10: Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do ludu, który się przysłuchiwał, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę.
Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: „Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył - mówili - kocha bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę”. Jezus przeto wybrał się z nimi.
A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół z prośbą: « Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa będzie uzdrowiony. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: «Idź», a idzie; drugiemu: «Chodź», a przychodzi; a mojemu słudze: «Zrób to», a robi”.
Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i zwracając się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł:„Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu”.
A gdy wysłani wrócili do domu, zastali sługę zdrowego.

Opowiadają tę historię o znakomitym architekcie Bramantem, który szkic planu nowego kościoła miał przesłać papieżowi przez swego synka. Widzialnej Głowie Kościoła projekt tak bardzo się spodobał, że zaprowadził chłopca do skarbca, otworzył pierwszą z brzegu skrzynię wypełnioną złotymi monetami i powiedział wspaniałomyślnie:
- Nabierz sobie w nagrodę całą garść tych pieniędzy.
Wówczas chłopiec spojrzał w górę na dostojne oblicze i poprosił:
- Ty mi nabierz, ojcze.
- Dlaczego ja?
- Bo jesteś duży i masz większą garść.

Właśnie dlatego setnik nie sam idzie prosić Jezusa o uzdrowienie swego sługi, ale wysyła z prośbą Jego rodaków. Są swoi, zna ich, otrzymają pewniej i więcej to, o co poproszą – myśli sobie. Dlatego i my zwracamy się do Boga przez Jezusa – Pośrednika, dlatego przyzywamy wstawiennictwa Maryi i świętych – ludzi, którzy mają „większą garść”, którzy więcej dla nas zdołają zaczerpnąć łaski, niż my sami.
Panie, pomóż mi, proszę, by i moje ręce tak urosły kiedyś, jak ręce świętych.


24. Tydzień zwykły - wtorek 13 września

Łk 7,11-17: Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a szli z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy zbliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego, jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta.
Na jej widok Pan użalił się nad nią i rzekł do niej: „Nie płacz”. Potem przystąpił, dotknął się mar, a ci, którzy je nieśli, stanęli.
I rzekł: „Młodzieńcze, tobie mówię, wstań”. Zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce.
A wszystkich ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: „Wielki prorok powstał wśród nas i Bóg łaskawie nawiedził lud swój”.
I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

Rozmowa podsłuchana na targowisku:
- Czy te pomidory są krajowe, czy chińskie?
- A co, chce pani z nimi rozmawiać, czy je jeść?

Jezus wskrzesza młodzieńca bez pytania: kim był, jak żył, jak się sprawował. Przywraca go do życia bezwarunkowo. Boże miłosierdzie nie potrzebuje zaświadczeń i pokwitowań, co jednak nie zwalnia nie z troski o dobre życie, ale tym bardziej pobudza do odpowiedzialności za nie.


24. Tydzień zwykły - środa 14 września

Łk 7,31-35: Po odejściu wysłanników Jana Chrzciciela Jezus powiedział do tłumów:
„Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: «Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali».
Przyszedł bowiem Jan Chrzciciel: nie jadł chleba i nie pił wina; a wy mówicie: «Zły duch go opętał».
Przyszedł Syn Człowieczy: je i pije; a wy mówicie: «Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników». A jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność”.

Nauczyciel napisał na tablicy cyfry: 2, 4 i 8.
- Jaka jest następna liczba? - spytał.
- Czternaście! - zaproponował ktoś, kto dodał napisane liczby.
- Sześćdziesiąt cztery! - ktoś inny pomnożył liczby.
- Bzdura! - zaripostował ktoś inny. Przecież to postęp geometryczny. Szesnaście!
- Wszyscy jesteście w błędzie - podsumował zasmucony nauczyciel.
- Jak to? - oburzyli się uczniowie.
- Bo jak najszybciej chcecie dać odpowiedź, a nikt z was nie zapytał na czym polega to zadanie. Bez tego nie znajdziecie rozwiązania.

Żeby znaleźć rozwiązanie zagadki życia i zbawienia trzeba się wyciszyć, uklęknąć, spytać Jezusa. A my - jak dzieci na rynku z Jego przypowieści - gotowi jesteśmy tak szybko się obrazić, nadąsać, zniechęcić i zrazić. W ten sposób nasze zbawienie będzie jedynie dziełem przypadku, rodzajem loterii, niczym pewnym.


24. Tydzień zwykły - czwartek 15 września

Łk 7,36-50: Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowego olejku i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła oblewać Jego nogi łzami i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: „Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą”.
Na to Jezus rzekł do niego: „Szymonie, muszę ci coś powiedzieć”.
On rzekł: „Powiedz, Nauczycielu”.
„Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?”
Szymon odpowiedział: „Sądzę, że ten, któremu więcej darował”.
On mu rzekł: „Słusznie osądziłeś”. Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi:„Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje”.
Do niej zaś rzekł: „Twoje grzechy są odpuszczone”.
Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: „Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?”
On zaś rzekł do kobiety: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”.

- Boję się, czy Bóg naprawdę daruje mi moje grzechy... - westchnął umierający.
- Gdzie pracowałeś przez całe życie? - spytał go stojący u wezgłowia kapłan.
- Byłem murarzem. Zawodowo zajmowałem się wznoszeniem domów. Starałem się robić to jak najlepiej.
- Więc nie martw się zatem o swoje grzechy. Bóg je na pewno przebaczy. Widzisz, On też robi to właśnie zawodowo.

Ludzi - zwłaszcza mających o sobie, swojej moralności i pobożności wysokie mniemanie - Boże Miłosierdzie gotowe jest zirytować. Bo ludzie są wstanie przebaczyć jedynie wiele i pewnie jakiejś większości sprawców. A Bóg może przebaczyć wszystko, każdemu. Cóż, jesteśmy tylko amatorami przebaczenia. Tylko Bóg jest w tym względzie zawodowcem.


24. Tydzień zwykły - piątek 16 września

Łk 8,1-3: Jezus wędrował przez miasta i wsie, nauczając i głosząc Ewangelię o królestwie Bożym. A było z Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana Magdaleną, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna, żona Chuzy, zarządcy u Heroda; Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia.

Dwóch świątobliwych pustelników żyło niedaleko siebie. Przyszedł raz Bóg do jednego z nich, zapytał o drogę do drugiego pustelnika, a tek tylko bezradnie wzruszył ramionami. Wrócił Bóg do nieba, łzę ocierając ukradkiem.
Pomarli owi pustelnicy. Na ich miejsce wkrótce przyszło kolejnych dwóch młodych mnichów. Zaczęli od wykarczowania ścieżki łączącej ich pustelnie. Dojrzał to Pan Bóg z nieba. Dojrzał i się uśmiechnął.

Po co Jezus wędrował przez miasta i wsie? Tylko po to, by nauczać i głosić Ewangelię? Owszem. Ale również i po to, by wydeptać ścieżki łączące tych, co przynależą do Jego Królestwa. A twoje ścieżki do ludzi? Zachwaszczone? Zapokrzywione? Zaościałe? Zróbże z nimi porządek. Niech się Pan Bóg uśmiechnie.


24. tydzień zwykły - sobota 17 września

Łk 8,4-15: Gdy zebrał się wieki tłum i z miast przychodzili do Jezusa, rzekł w przypowieści: „Siewca wyszedł siać ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki powietrzne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny”.
Przy tych słowach wołał: „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha”.
Wtedy pytali Go Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść.
On rzekł: „Wam dano poznać tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, aby patrząc nie widzieli i słuchając nie rozumieli.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, co padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą i przez troski, bogactwa i przyjemności życia bywają zagłuszeni i nie wydają owocu.
W końcu ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc przez swą wytrwałość”.

W czasach starożytnych wojownicy posługujący się łukiem zaprawiani byli do walki w specjalnych szkołach. W jednej z nich mistrz cięciwy i strzały pyta adepta sztuki wojennej:
- Powiedz mi, co widzisz?
- Mam sokoli wzrok! Widzę wszystko: obłoki i jastrzębia kołującego nad lasem, drzewa i domy na wzgórzu, pasące się hen, daleko, stado kóz...
- Dość - przerwał mu mistrz. - Nie jesteś jeszcze gotów. A ty, co widzisz? - zwrócił się do drugiego z młodych żołnierzy.
- Widzę tylko tarczę, którą ma sięgnąć moja strzała.
- Strzelaj więc czym prędzej.
Strzelił i trafił w sam środek.

Ile przeszkód musi pokonać słowo Boże, zanim zakorzeni się w twoim sercu? Ile rzeczy, osób, zjawisk i zdarzeń dostrzegasz obok Jezusa, niepotrzebnie i dodatkowo? Skup się, skoncentruj, wycisz i postaraj. Żeby żadna Boża strzała, żadne ziarenko Ewangelii się nie zmarnowało, nie chybiło celu w tobie.

23. Tydzień zwykły

23. Tydzień zwykły - poniedziałek 5 września

Łk 6,6-11: W szabat Jezus wszedł do synagogi i nauczał. A był tam człowiek, który miał uschłą prawą rękę.
Uczeni zaś w Piśmie i faryzeusze śledzili Go, czy w szabat uzdrawia, żeby znaleźć powód do oskarżenia Go.
On wszakże znał ich myśli i rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: „Podnieś się i stań na środku”. Podniósł się i stanął.
Wtedy Jezus rzekł do nich: „Pytam was: Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy wolno źle czynić? życie ocalić czy zniszczyć?”
I spojrzawszy wokoło po wszystkich, rzekł do człowieka: „Wyciągnij rękę”. Uczynił to i jego ręka stała się znów zdrowa.
Oni zaś wpadli w szał i naradzali się między sobą, co by uczynić Jezusowi.

Pani w balzakowskim wieku ze zgrozą zauważyła pewnego dnia na szyi swojej koleżanki naszyjnik z pereł. Spoglądając nań z absolutnie bezinteresowną zawiścią oznajmiła:
- Gdybyś tyko chciała, służę cię w zbadaniu autentyczności tych pereł.
- Jak mogłabyś to zrobić?
- Wystarczy wziąć je na ząb i zagryźć!
- Moja droga – westchnęła koleżanka. – Żeby w ten sposób zbadać, czy perły nie są oszukane, wpierw trzeba samej mieć prawdziwe zęby.

Chcieliby faryzeusze zbadać „prawdziwość” Jezusa. Patrzą więc nań z zawiścią i próbują „rozgryźć”. Jednak by w ten sposób zweryfikować Jezusa, trzeba mieć prawdziwą, nie udawaną, sztucznie wstawioną wiarę.
Uchroń mnie od zawiści, Panie. Zwłaszcza tej najcięższej, nieuleczalnej, bo bezinteresownej.


23. Tydzień zwykły - wtorek 6 września

Łk 6,12-19: Zdarzyło się, że Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.
Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.
Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu, przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia.
A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

Małżeństwo z dobrze ponadpółwiecznym stażem siedzi wieczorem przy kominku. On łupi orzechy, ona coś dzierga na drutach.
- Co robisz, kochanie? – on pierwszy przerywa chwilę ciszy, ciągnącą się jak bolońskie spaghetti.
- Drugą skarpetę dla ciebie.
- Drugą? W takim razie daj mi już przymierzyć tę pierwszą.
- Nie mogę, bo jeszcze jej nie mam.
- Jak to jej nie masz?
- Bo zaczęłam robić te skarpety od drugiej właśnie.

Jezus działa – owszem – spontanicznie, ale równocześnie zawsze z zachowaniem określonego porządku: wpierw z rozmysłem wybiera uczniów, potem posyła ich do ludzi. A u samego początku tego działania jest całonocne czuwanie i modlitwa.
Gdzie jest twoja modlitwa? W którym miejscu twojego życia? Panie, pozwól mi zachować właściwą kolejność: najpierw Ty i spotkanie z Tobą, potem namysł, wybór, na końcu dopiero mówienie lub działanie.


23. Tydzień zwykły - środa 7 września

Łk 6,20-26: W owym czasie Jezus podniósł oczy na swoich uczniów i mówił:
„Błogosławieni jesteście wy, ubodzy, albowiem do was należy królestwo Boże.
Błogosławieni wy, którzy teraz głodujecie, albowiem będziecie nasyceni.
Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie.
Błogosławieni będziecie, gdy ludzie was znienawidzą i gdy was wyłączą spośród siebie, gdy was zelżą i z powodu Syna Człowieczego podadzą w pogardę wasze imię jako niecne: cieszcie się i radujcie w owym dniu, bo wielka jest wasza nagroda w niebie. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili prorokom.
Natomiast biada wam, bogaczom, bo odebraliście już pociechę waszą.
Biada wam, którzy teraz jesteście syci, albowiem głód cierpieć będziecie.
Biada wam, którzy się teraz śmiejecie, albowiem smucić się i płakać będziecie.
Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą. Tak samo bowiem przodkowie ich czynili fałszywym prorokom”.

Agent nieruchomości oprowadza rodzinę zainteresowaną kupnem starego domu. Pokazuje kolejne pomieszczenia, zachwala widok z okien i spokój okolicy.
- Póki co jest tylko jeden mankament – oznajmia szczerze na końcu.
- Jaki?
- To wiekowy budynek i piece są w nim węglowe. Problem w tym, że strasznie dymią.
- Zawsze? – pytają potencjalni kupcy.
- Na szczęście nie! – agent uśmiecha się szeroko. – Tylko wówczas, kiedy się w nich pali!

Czy człowiek zawsze musi być ubogi, smutnym głodny, znienawidzony lub prześladowany? Ależ nie! Tylko dopóty, dopóki żyje na tym świecie. Umarli nie mają tego rodzaju problemów.
Panie, pozwól mi zrozumieć, że to nie śmierć odbiera nam troski, ale to, co znajdziemy za jej bramą: Twoja nieustanna, nieskończona obecność.


23. Tydzień zwykły - czwartek 8 września

Łk 6,27-38: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Powiadam wam, którzy słuchacie: Miłujcie waszych nieprzyjaciół; dobrze czyńcie tym, którzy was nienawidzą; błogosławcie tym, którzy was przeklinają, i módlcie się za tych, którzy was oczerniają.
Jeśli cię kto uderzy w policzek, nadstaw mu i drugi. Jeśli bierze ci płaszcz, nie broń mu i szaty.
Daj każdemu, kto cię prosi, a nie dopominaj się zwrotu od tego, który bierze twoje.
Jak chcecie, żeby ludzie wam czynili, podobnie wy im czyńcie. Jeśli bowiem miłujecie tych tylko, którzy was miłują, jakaż za to dla was wdzięczność? Przecież i grzesznicy miłość okazują tym, którzy ich miłują. I jeśli dobrze czynicie tym tylko, którzy wam dobrze czynią, jaka za to dla was wdzięczność? I grzesznicy to samo czynią. Jeśli pożyczek udzielacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, jakaż za to dla was wdzięczność? I grzesznicy grzesznikom pożyczają, żeby tyleż samo otrzymać.
Wy natomiast miłujcie waszych nieprzyjaciół, czyńcie dobrze i pożyczajcie, niczego się za to nie spodziewając. A wasza nagroda będzie wielka, i będziecie synami Najwyższego; ponieważ On jest dobry dla niewdzięcznych i złych.
Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny.
Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie”.

Pewien mężczyzna otrzymał list polecony z nadrukiem hipermarketu, handlującego urządzeniami elektronicznymi:
„Szanowny Panie, co powiedzieliby pańscy sąsiedzi, gdyby przed pana dom zajechała nasza firmowa ciężarówka, by odebrać telewizor plazmowy i zestaw kina domowego, za które to sprzęty nie zapłacił pan jak dotąd, a minęło już ponad pół roku, ani jednej raty z przydzielonego panu kredytu?”
Po kilku dniach biuro windykacyjne w elektronicznym hipermarkecie otrzymało odpowiedź następującej treści:
„Obszedłem moich sąsiadów. Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że byłoby to zwykłe świństwo ze strony nie liczącej się z dobrem klienta, nieuczciwej, złośliwej i pazernej firmy.”

Jezus nawołuje do solidarności w dobrem czyli miłości: daj, pomóż, potraktuj bliźniego, jak siebie. Bo może być też solidarność w złem czyli zmowa.
Panie, pozwól mi zrozumieć, że solidarność ma zawsze wydźwięk pozytywny, że zawsze jest za czymś, dla kogoś, z kimś lub ku czemuś. A przeciw – jest tylko zmowa.


23. Tydzień zwykły - piątek 9 września

Łk 6,39-42: Jezus opowiedział uczniom przypowieść: „Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel.
Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?
Jak możesz mówić swemu bratu: «Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku», gdy sam belki w swoim oku nie widzisz?
Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka swego brata”.

Chłopak i dziewczyna wracają z jarmarku do domu na wieś.
- Czemu taka smutna coś jesteś? – pyta chłopak.
- A, bo się martwię.
- Czym?
- Że mógłbyś mnie objąć i pocałować.
- No co ty? Przecież widzisz, że w jednej ręce mam koszyk, w drugiej wiadro, a pod pachami trzymam dwie tłuste gęsi.
- Wiem. Ale przecież mógłbyś odstawić gęsi, jedną przykryć wiadrem, druga koszykiem i wtedy mnie pocałować…

Wypatrywanie drzazg w oczach bliźnich nie tylko służy odwróceniu uwagi od własnych, o wiele większych słabości. Jest też czymś w rodzaju prowokacji, podsuwania pomysłów, uwalniania złych skłonności. Ostatecznie każdy z nas ma pięści, zdolne uderzyć i nogi, mogące dać kopniaka. Potrzeba tylko detonatora: czasem słowa, gestu, iskierki emocji – i wybuch gotowy.
Panie, postaw przy mnie anioła, który pozwoli mi dostrzec w innych dobro, do którego są zdolni, nie zło.


23. Tydzień zwykły - sobota 10 września

Łk 6,43-49: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Nie jest dobrym drzewem to, które wydaje zły owoc, ani złym drzewem to, które wydaje dobry owoc. Po owocu bowiem poznaje się każde drzewo: nie zrywa się fig z ciernia ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta.
Czemu to wzywacie Mnie: «Panie, Panie», a nie czynicie tego, co mówię? Pokażę wam, do kogo podobny jest każdy, kto przychodzi do Mnie, słucha słów moich i wypełnia je.
Podobny jest do człowieka, który buduje dom: wkopał się głęboko i fundament założył na skale. Gdy przyszła powódź, potok wezbrany uderzył w ten dom, ale nie zdołał go naruszyć, ponieważ był dobrze zbudowany.
Lecz ten, kto słucha, a nie wypełnia, podobny jest do człowieka, który zbudował dom na ziemi bez fundamentu. Gdy potok uderzył w niego, od razu runął, a upadek jego był wielki”.

Szef lustruje sponad osadzonych w połowie nosa okularów całe biuro na wyrywki: co kwadrans, co godzinę, co dziesięć minut. W południe podchodzi do jednej z pracownic:
- Pani Helenko, pani nie zastąpi żadna maszyna!
Kobieta oblewa się rumieńcem, trzepocze rzęsami, uśmiecha się.
- Dlaczego pan tak sądzi, panie dyrektorze?
- Bo jak dotąd nikt jeszcze nie skonstruował takiej maszyny, która by nic nie robiła, niczemu nie służyła i do niczego się nie nadawała.

Człowiek zbudowany na skale Chrystusa nie tylko trwa, ale również przynosi dobre owoce. Nieważne – duże czy małe, ważne, że dobre. A przynosić dobre owoce oznacza po prostu coś robić, do czegoś się nadawać, być użytecznym.
Panie, uczyń mnie zastąpionym, niech moje miejsce może zająć każdy, kto chce i może zrobić coś dobrego.