8. tydzień zwykły

8. tydzień  zwykły - poniedziałek 25 maja

Mk 10,17-27
: Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne ?”
Jezus mu rzekł: „Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę”.
On Mu rzekł: „Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości”.
Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: „Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną”. Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.
Wówczas Jezus spojrzał wokoło i rzekł do swoich uczniów: „Jak trudno jest bogatym wejść do królestwa Bożego”. Uczniowie zdumieli się na Jego słowa, lecz Jezus powtórnie rzekł im: „Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: „Któż więc może się zbawić?”
Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe”.

- Musi pan odstawić alkohol - mówi lekarz do pacjenta.
- Zupełnie? Nawet piwko? Jedno? Wieczorem?
- Nawet to jest dalece niepożądane w pańskim stanie.
- Wie pan co, panie doktorze? - pacjent podnosi się i zmierza w stronę drzwi. - Pan doktor jest przemęczony, przepracowany. To ja może przyjdę, kiedy pan będzie w lepszym humorze i wypoczęty.

Co Ty opowiadasz, Panie Jezu? Że mam sprzedać majątek i rozdać pieniądze ubogim? Zostać bez niczego? Posłucham Cię innym razem. Jak będziesz wypoczęty i w lepszym humorze.

Mój drogi Aniele Stróżu, zastanawiam się, czy ty pilnujesz mnie nagiego, takiego, jakim wyszedłem z łona matki, czy też razem z tym wszystkim, w co obrosłem: obraniem, portfelem, kluczami, domem. Całe szczęście, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. Z tą myślą czuję się bezpieczniej.


8. tydzień  zwykły - wtorek 26 maja

Mk 10,28-31
: Piotr powiedział do Jezusa: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą”.
Jezus odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam: Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.
Lecz wielu pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi”.

Obok żebraka, co z miską siedział na skraju drogi, zatrzymał się jakiś dostojnie odziany jegomość.
- Daj mi coś do zjedzenia - poprosił.
Żebrak otaksował go wzrokiem. Pomyślał, że to bezczelność, by tak dostatnio wyglądający człek prosił o coś do jedzenia jego, któremu ludzie wrzucali resztki do miski. Pochylił się nad nią, wybrał najmniejsze ziarenko ryżu i podał je nieznajomemu.
- Tylko tyle?
Żebrak, acz z widoczną niechęcią, podał mu jeszcze jedno ziarenko.
- Ostatnie - stwierdził kategorycznie. - Nie licz na więcej.
Nieznajomy ukłonił się i odszedł. Wieczorem, zbierając się do domu, żebrak zauważył coś błyszczącego w swojej misce. Przyjrzał się uważnie. To były podarowane nieznajomemu dwa ziarenka ryżu przemienione w najczystsze złoto. Gdyby mu był podarował całą miskę, do końca życia nie musiałby żebrać

Niczego nie opuszczasz dla Jezusa, byś nie miał stokroć więcej otrzymać. A tobie szkoda, a tobie żal. Nie dam, chyba, że muszę. Jesteś bez serca dla innych, a przez to też dla samego siebie.

Dobry Aniel, dajże mi kuksańca w bok, kiedy będę rachował i myślał, czy mi się coś opłaca. Kopnij w kostkę i szepnij do ucha „daj, daj, daj”...


8. tydzień  zwykły - środa 27 maja

Mk 10,32-45
: Uczniowie byli w drodze, zdążając do Jerozolimy. Jezus wyprzedzał ich, tak że się dziwili; ci zaś, którzy szli za Nim, byli strwożeni. Wziął znowu Dwunastu i zaczął mówić im o tym, co Go miało spotkać:
„Oto idziemy do Jerozolimy. Tam Syn Człowieczy zostanie wydany arcykapłanom i uczonym w Piśmie. Oni skażą Go na śmierć i wydadzą poganom. I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją, a po trzech dniach zmartwychwstanie”.
Wtedy zbliżyli się do Niego synowie Zebedeusza, Jakub i Jan, i rzekli: „Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy”.
On ich zapytał: „Co chcecie, żebym wam uczynił?”
Rzekli Mu: „Użycz nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie”.
Jezus im odparł: „Nie wiecie, o co prosicie. Czy możecie pić kielich, który Ja mam pić, albo przyjąć chrzest, którym Ja mam być ochrzczony?”
Odpowiedzieli Mu: „Możemy”.
Lecz Jezus rzekł do nich: „Kielich, który Ja mam pić, pić będziecie; i chrzest, który Ja mam przyjąć, wy również przyjmiecie. Nie do Mnie jednak należy dać miejsce po mojej stronie prawej lub lewej, ale dostanie się ono tym, dla których zostało przygotowane”.
Gdy dziesięciu pozostałych to usłyszało, poczęli oburzać się na Jakuba i Jana. A Jezus przywołał ich do siebie i rzekł do nich: „Wiecie, że ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je, a ich wielcy dają im odczuć swą władzę. Nie tak będzie między wami. Lecz kto by między wami chciał się stać wielkim, niech będzie sługą waszym. A kto by chciał być pierwszym między wami, niech będzie niewolnikiem wszystkich. Bo i Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć i dać swoje życie na okup za wielu”.

Wycieczka zwiedza jeden z amerykańskich parków narodowych. Ktoś pyta przewodnika:
- Przepraszam, jak można dostać się na szczyt tak wysokiej sekwoi.
Sekwoja, to wiecznie zielone drzewo, dożywające ponad dwóch tysięcy lat, o wysokości nierzadko przekraczającej sto metrów.
- Są dwa sposoby, by dostać się na jej szczyt - wyjaśnia przewodnik.
Wszyscy słuchają zaciekawieni.
- Można się nań po prostu wspiąć. To jeden sposób.
- A drugi? - pyta ktoś niecierpliwie.
- Można usiąść na wierzchołku małej jeszcze sekwoi i po prostu czekać, aż urośnie.

Droga do Boga, to wspinaczka, połączona ze wzrostem. Droga do Boga jest wypadkową odwagi i cierpliwości. W końcu to też droga na szczyt.

Aniele mój, pomóż mi dobyć z mego serca odwagę i cierpliwość - w odpowiednim czasie i we właściwych proporcjach.


8. tydzień  zwykły - czwartek 28 maja

Mk 10,46-52
: Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. Ten słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną”. Wielu na-stawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: „Synu Dawida, ulituj się nade mną”.
Jezus przystanął i rzekł: „Zawołajcie go”. I przywołali niewidomego, mówiąc mu: „Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię”. On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus przemówił do niego: „Co chcesz, abym Ci uczynił?”
Powiedział Mu niewidomy: „Rabbuni, żebym przejrzał”. Jezus mu rzekł: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.

Ksiądz proboszcz miał sen, w którym ujrzał diabła śpiącego na dachu kościoła. Kiedy zalękniony zaczął się rozglądać - oczywiście cały czas we śnie - z jeszcze większą trwogą zauważył cały zastęp diabłów, uwijających się wokół jednego z pobliskich domów.
- Co to ma znaczyć? - wykrzyknął zdumiony. A wtedy jego anioł stróż, który jest przewodnikiem ludzkich snów, rzecz całą mu wyjaśnił.
- W kościele wszyscy myślą o niebieskich migdałach, albo drzemią. Więc i diabeł nie ma tu za wiele do zrobienia. Wystarczy sam jeden i do tego niezbyt rozgarnięty. Ale rodzina żyjąca w tym domu co wieczór razem mówi pacierz, a w niedzielę po Mszy czyta Pismo Święte. Więc diabły uwijają się, jak w ukropie i robią, co mogą, by sprowadzić na manowce tych bogobojnych ludzi, których wiara jest silniejsza, niż całej parafii zebranej w kościele, razem wziętej.

Za Jezusem idzie cały tłum. Pewnie każdy w nim jakoś niedomaga, czegoś potrzebuje, ale tylko jeden niewidomy żebrak ma odwagę, ma żar, ma wiarę, by zawołać na Jezusa „Ulituj się!”.

Aniele mój, dodaj mi męstwa, bym się nie bał pokus i diabelskich podszeptów, lecz zdołał je przezwyciężyć. Z twoją pomocą, oczywiście. Przecież po to dobry Bóg postawił cię przy mnie, żebyś mi we właściwym momencie podpowiedział, kiedy mam zawołać na Jezusa „Ulituj się!”.


8. tydzień  zwykły - piątek 29 maja

Mk 11,11-25
: Jezus przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii.
Nazajutrz, gdy wyszli z Betanii, uczuł głód. A widząc z daleka drzewo figowe, okryte liśćmi, podszedł ku niemu zobaczyć, czy nie znajdzie czegoś na nim. Lecz przyszedłszy bliżej, nie znalazł nic prócz liści, gdyż nie był to czas na figi. Wtedy rzekł do drzewa: „Niech już nikt nigdy nie je owocu z ciebie”. Słyszeli to Jego uczniowie.
I przyszli do Jerozolimy. Wszedłszy do świątyni, zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, powywracał stoły zmieniających pieniądze i ławki tych, którzy sprzedawali gołębie, i nie pozwolił, żeby kto przeniósł sprzęt jaki przez świątynię. Potem uczył ich mówiąc: „Czyż nie jest napisane: Mój dom ma być domem modlitwy dla wszystkich narodów? Lecz wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców”.
Doszło to do arcykapłanów i uczonych w Piśmie i szukali sposobu, jak by Go zgładzić. Czuli bowiem lęk przed Nim, gdyż cały tłum był zachwycony Jego nauką.
Gdy zaś wieczór zapadał, wychodzili poza miasto. Przechodząc rano, ujrzeli drzewo figowe uschłe od korzeni. Wtedy Piotr przypomniał sobie i rzekł do Niego: „Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło”.
Jezus im odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga. Zaprawdę powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć w morze», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie. Dlatego powiadam wam: Wszystko, o co w modlitwie prosicie, stanie się wam, tylko wierzcie, że otrzymacie. A kiedy stajecie do modlitwy, przebaczcie, jeśli macie co przeciw komu, aby także Ojciec wasz, który jest w niebie, przebaczył wam wykroczenia wasze”.

Chłopiec przystanął przy drogim samochodzie na parkingu supermarketu.
- Mam pan fajny samochód - zagadnął do kierowcy.
- No - odpowiedział mężczyzna. - Mój brat, który ma własną firmę, dał mi go w prezencie.
- Ach - westchnął chłopiec.
- Co, chciałbyś być na moim miejscu, mały? - kierowca uśmiechnął się nieszczerze.
- Nie - odpowiedział chłopiec. - Chciałbym być na miejscu pańskiego brata. Wtedy też kupiłbym samochód mojemu bratu. On ma niedowład nóg i nie wychodzi z domu. A gdyby miał samochód, to mama mogłaby go zawieźć do każdego miejsca, które chciałby zobaczyć.

Czym właściwie jest wiara? Wierzy, to znaczy owocować, góry przenosić, otwierać serce, dawać, a nie handlować.

Popraw mi wzrok, mój aniele stróżu. Wyostrz. Uczyń wrażliwszym. Bym mógł widzieć dalej. Dalej. Jeszcze dalej. Poza czubek własnego nosa.


8. tydzień  zwykły - sobota 30 maja

Mk 11,27-33
: Jezus wraz z uczniami przyszli znowu do Jerozolimy. Kiedy chodził po świątyni, przystąpili do Niego arcykapłani, uczeni w Piśmie i starsi i pytali Go: „Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę, żeby to czynić?”
Jezus im odpowiedział: „Zadam wam jedno pytanie. Odpowiedzcie Mi na nie, a powiem wam, jakim prawem to czynię. Czy chrzest Janowy pochodził z nieba czy też od ludzi? Odpowiedzcie Mi”.
Oni zastanawiali się między sobą: „Jeśli powiemy: «Z nieba», to nam zarzuci: «Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?» Powiemy: «Od ludzi»”. Lecz bali się tłumu, ponieważ wszyscy uważali Jana rzeczywiście za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi : „Nie wiemy”.
Jezus im rzekł: „Więc i Ja nie powiem wam, jakim prawem to czynię”.

W dzieciństwie byłem pod wrażeniem dziejów chłopca wychowanego przez wilki, bohatera „Księgi dżungli” Rudyarda Kiplinga. Ów pierwszy anglojęzyczny twórca nagrodzony literackim Noblem był też jednym z najlepiej zarabiających pisarzy swoich czasów. Podobno za jedno słowo płacono mu aż dziesięć szylingów, czyli pół funta.
Pewnego razu jakaś paczka studentów postanowiła zrobić Kiplingowi na złość. Młodzieńcy wysłali mu w kopercie owe dziesięć szylingów i bilecik następującej treści:
- Proszę przysłać nam w zamian swoje najlepsze słowo.
Na odpowiedź nie czekali długo. Na starannie złożonej kartce Kipling napisał dużymi literami „DZIĘKUJĘ”.

Jakim prawem to czynisz? Jakim prawem coś masz? Jakim prawem jest mądry i piękny? Jakim prawem jesteś lojalny, uczciwy, rzetelny, sumienny, punktualny, pracowity? Ile takich pytań zadajesz pod adresem bliźnich każdego dnia?

Mój aniele stróżu. Kiedy zaczynam opowiadać głupoty o kimś, kto jest dobry, albo robi coś dobrego, podpowiedz mi najcenniejsze słowo: „dziękuję”. Słowo, które jest najlepszym lekarstwem na bezinteresowną zawiść.

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego 24 maja


J 20,19-23
Wieczorem w dniu Zmartwychwstania, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane.

7. tydzień Okresu Wielkanocnego

7. tydzień Okresu Wielkanocnego - poniedziałek 18 maja

J 16,29-33: Uczniowie rzekli do Jezusa:
„Oto teraz mówisz otwarcie i nie opowiadasz żadnej przypowieści. Teraz wiemy, że wszystko wiesz i nie trzeba, aby Cię kto pytał. Dlatego wierzymy, że od Boga wyszedłeś”.
Odpowiedział im Jezus: „Teraz wierzycie? Oto nadchodzi godzina, a nawet już nadeszła, że się rozproszycie każdy w swoją stronę, a Mnie zostawicie samego. Ale Ja nie jestem sam, bo Ojciec jest ze Mną.
To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat”.

Ksiądz dotarł do znajdującej się w granicach parafii kapliczki, w położonej wysoko w górach wiosce. Niestety, czekał na niego tutaj tylko jeden, stary góral.
- Baco, powiedzcie, a gdyby wam została tylko jedna owieczka, dalibyście jej jeść?
- A czegóżby nie, przecież nie zostawiłbym jej głodną.
Ksiądz ubrał się więc do Mszy, podczas której wygłosił płomienne, trwające trzy kwadranse, kazanie. Po nabożeństwie znów podszedł do starego górala i zapytał:
- I co, baco, jak wam się podobało moje kazanie?
- No wiecie, dobrodzieju, jakby mi została tylko jedna owieczka, to zaś bym jej nie dał na raz całej tej paszy, która powinna wystarczyć całemu stadu owiec…
Jezusa nie zniechęca świadomość faktu, że uczniowie wkrótce uciekną gdzie pieprz rośnie i zostawią Go samemu sobie. Podziwiam Go za to: ileż trzeba cierpliwości, odwagi, a nade wszystko rozsądku…
Niech wspiera cię anioł umiaru, byś zawsze mówił tyle, ile trzeba, nie za dużo i nie za mało. Niech anioł umiera nade wszystko chroni cię jednak przed zniechęceniem, przed obawą, że to na nic, że nie ma sensu, że to nic nie da. Nawet jedną owcę trzeba nakarmić. I nie na zasadzie: wszystko, albo nic. Ale właśnie z umiarem. I z wytrwałością.


7. tydzień Okresu Wielkanocnego - wtorek 19 maja

J 17,1-11a: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, rzekł: „Ojcze, nadeszła godzina! Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.
Ja Ciebie otoczyłem chwałą na ziemi przez to, że wypełniłem dzieło, które Mi dałeś do wykonania. A teraz Ty, Ojcze, otocz Mnie u siebie tą chwałą, którą miałem u Ciebie pierwej, zanim świat powstał.
Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał.
Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi. Wszystko bowiem moje jest Twoje, a Twoje jest moje, i w nich zostałem otoczony chwałą. Już nie jestem na świecie, ale oni są jeszcze na świecie, a Ja idę do Ciebie”.

Pierwszy diabeł powiedział:
- Przekonam ludzi, że nie ma Boga.
- Nic to nie da – pokręcił rogatym łbem Lucyfer. – Ludzie i tak czują Jego obecność.
- A ja wmówię im, że nie ma piekła – postanowił drugi.
- No, to już lepiej – osądził diabelski herszt. – Ale tylko nieliczni dadzą się na to złapać, bo przecież każdy ma jakieś poczucie sprawiedliwości i czuje, że zło musi być ukarane.
- A ja mam inny pomysł – piekielne ogniki zapaliły się w oczach trzeciego diabła. – Ja nakłonię ludzi, żeby do niczego się nie przykładali, bo to wszystko jedno, czy zrobi się coś solidnie, czy byle jak.
To ostatnie diablątko działa odtąd, niestety, piekielnie skutecznie.
Wzrusza ostatnia modlitwa Jezusa w Wieczerniku, modlitwa za uczniów umiłowanych do końca, a więc nie byle jak, nie po łebkach, ale aż po śmierć, aż po krzyż.
Niech cię błogosławi anioł wypełniania woli Bożej, anioł oddania, anioł gorliwości, anioł zapału. Niech uzdolni cię do tego, byś – cokolwiek robisz – robił to porządnie, żebyś ci się chciało przyłożyć.


7. tydzień Okresu Wielkanocnego - środa 20 maja

J 17,11b-19: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, zachowaj ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, aby tak jak My stanowili jedno. Dopóki z nimi byłem, zachowywałem ich w Twoim imieniu, które Mi dałeś, i ustrzegłem ich, a nikt z nich nie zginął z wyjątkiem syna zatracenia, aby się spełniło Pismo.
Ale teraz idę do Ciebie i tak mówię, będąc jeszcze na świecie, aby moją radość mieli w sobie w całej pełni. Ja im przekazałem Twoje słowo, a świat ich znienawidził za to, że nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Nie proszę, abyś ich zabrał ze świata, ale byś ich ustrzegł od złego. Oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata.
Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie”.

- Kiedy znajdę się w kościele, kiedy słucham Słowa Bożego i kazania, jestem tak pełen dobrych chęci i postanowień, a kiedy wracam do domu, znów wszystko jest po staremu. Dlaczego tak jest?
- Wyobraź sobie, że idziesz z przyjacielem przez tunel, gęsty las, albo zacieniony wąwóz. Twój towarzysz trzyma w ręku lampę, więc widzisz drogę. Ale kiedy się rozstaniecie zostaniesz w ciemności. Chyba, że wcześniej od jego płomienia zapalisz swoją lampę.
Wielu z nas przychodzi do kościoła, bo tak fajnie jest posiedzieć sobie przy świetle Chrystusa. I równie wielu z nas nawet nie przyjdzie do głowy, by od tego Światła zapalić swoje lampy. Kiedy Chrystus prosi Ojca, by Ten uświęcił nas w prawdzie, modli się tym samym o to, by każdemu z nas chciało się zapalić swoją lampę.
Niech twój anioł pozwoli ci wreszcie zrozumieć, że i ty jesteś posłany. I że być posłanym oznacza tyle, co mieć lampę zapaloną i oświetlać nią drogę – przynajmniej swoją, a, daj Boże, także bliźniego.


7. tydzień Okresu Wielkanocnego - czwartek 21 maja

J 17,20-26: W czasie ostatniej wieczerzy Jezus podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: „Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili jedno w Nas, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał.
I także chwałę, którą Mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, żeś Ty Mnie posłał i żeś Ty ich umiłował tak, jak Mnie umiłowałeś.
Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata.
Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem i oni poznali, żeś Ty Mnie posłał. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich”.

Ojciec Pio miał stygmaty – krwawiące rany w tych samych miejscach, w których poranione było ciało Jezusa Ukrzyżowanego. Badano je, próbowano wytłumaczyć, zdiagnozować. Pewien znamienity lekarz zawyrokował:
- To wynik sugestii. Ojciec tak się zapatrzył w wizerunek Chrystusa Ukrzyżowanego, że na skutek sugestii na ciele ojca powstały krwawiące miejsca.
Ojciec Pio się zdenerwował:
- To niech pan się tak samo mocno zapatrzy w byka. Zobaczymy, czy wyrosną panu rogi.
Jezus modli się o wiarę dla świata. O wiarę, której niestety nie da się zdiagnozować, wytłumaczyć, nawet zmierzyć. O taką wiarę.
Niech twój dobry anioł uchroni cię przed próba dociekania tego, co można objąć tylko wiarą. Niech twój dobry anioł uchroni cię przed śmiesznością, cechującą ludzi, którym się wydaje, że wszystko można wytłumaczyć. Jeżeli ty uwierzysz bez warunków i zastrzeżeń, świat wraz z tobą może jeszcze nie uwierzy do końca, ale na pewno będzie wierzył odrobinę bardziej.


7. tydzień Okresu Wielkanocnego - piątek 22 maja

J 21,15-19: Gdy Jezus ukazał się swoim uczniom i spożył z nimi śniadanie, rzekł do Szymona Piotra: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”
Odpowiedział Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś baranki moje”. I powtórnie powiedział do niego: „Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?” Odparł Mu: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego: „Paś owce moje”. Powiedział mu po raz trzeci: „Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?” Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: „Czy kochasz Mnie?” I rzekł do Niego: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham”. Rzekł do niego Jezus: „Paś owce moje. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to rzekł do niego: „Pójdź za Mną!”

Prześladowany przez komunistów biskup czeskiej Pragi Franciszek Tomaszek, zapytany przez zagranicznego dziennikarza o to, co człowiek wierzący może zrobić dla Kościoła, odpowiedział:
- Może się pomodlić. Wówczas zrobi wiele. Może dla Kościoła po prostu pracować. Wtedy zrobi jeszcze więcej. Może też, jeśli zdoła, dla Kościoła cierpieć. W ten sposób zrobi najwięcej.
Dlaczego Jezus aż trzykrotnie pyta Piotra o miłość? Bo kiedy Piotr pierwszy raz mówi „kocham”, obiecuje: będę się modlił. Za drugim razem deklaruje: o.k., będę pracował dla Kościoła. Wreszcie, kiedy mówi – Panie, ty wiesz, że Cię miłuję – faktycznie deklaruje: tak, jestem gotów dla Ciebie cierpieć.
Niech dobry anioł da ci siłę do modlitwy. Niech da ci siłę do pracy. Niech da ci odwagę do cierpienia. Ale gdyby to było dla ciebie zbyt wiele, niech chociaż przynajmniej da ci silę do modlitwy.


7. tydzień Okresu Wielkanocnego - sobota 23 maja

J 21,20-25: Gdy Jezus zmartwychwstały ukazał się uczniom nad jeziorem Genezaret, Piotr obróciwszy się zobaczył idącego za sobą ucznia, którego miłował Jezus, a który to w czasie uczty spoczywał na Jego piersi, i powiedział: „Panie, kto jest ten, który Cię zdradzi ?”
Gdy więc go Piotr ujrzał, rzekł do Jezusa: „Panie, a co z tym będzie ?”
Odpowiedział mu Jezus: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego? Ty pójdź za Mną”.
Rozeszła się wśród braci wieść, że uczeń ów nie umrze. Ale Jezus nie powiedział mu, że nie umrze, lecz: „Jeśli Ja chcę, aby pozostał, aż przyjdę, co tobie do tego?”
Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał. A wiemy, że świadectwo jego jest prawdziwe.
Jest ponadto wiele innych rzeczy, których Jezus dokonał, a które, gdyby je szczegółowo opisać, to sądzę, że cały świat nie pomieściłby ksiąg, które by trzeba napisać.

Powązki, to chyba najznamienitszy cmentarz w Polsce. Tutaj spoczywa między innymi obdarzony za życia cudownym głosem Chłopak z Sosnowca – Jan Kiepura. Na jego nagrobku płytką czcionką wyryto głęboką sentencję: kiedy człowiek umiera, nie pozostaje po nim na tej ziemi nic, oprócz dobra, które uczynił innym.
Ostatnie wiersze ewangelii Jana są o nim samym. Jan zostawił ciekawy ślad, ujęty w klamrę prawdy o Słowie, które stało się Ciałem, a którego nie są w stanie pomieścić wszystkie księgi całego świata.
Niech dobry anioł pozwoli ci zostawić po sobie dobry ślad uczyniony dobrym słowem. Niech twoje słowa wcielają się w czyn. Niech służą Bogu. I najważniejsze – zawsze mówi ludziom takie słowa, jakich nie powstydziłbyś się powiedzieć samemu Jezusowi.

6. tydzień Okresu Wielkanocnego

6. tydzień Okresu Wielkanocnego - poniedziałek

J 15,26-16, 4a: Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy przyjdzie Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie. Ale wy też świadczycie, bo jesteście ze Mną od początku.
To wam powiedziałem, abyście się nie załamali w wierze. Wyłączą was z synagogi. Owszem, nadchodzi godzina, w której każdy, kto was zabije, będzie sądził, że oddaje cześć Bogu. Będą tak czynić, bo nie poznali ani Ojca, ani Mnie. Ale powiedziałem wam o tych rzeczach, abyście gdy nadejdzie ich godzina, pamiętali o nich, że Ja wam to powiedziałem”.

Pewien złośliwiec dotarłszy do oazy znalazł tutaj młodą palmę. By dać upust swej złośliwości, na wierzchu drzewka złożył znaleziony nieopodal kamień – tak, iż palma przygięła się aż do ziemi. Złośliwiec poszedł sobie. A Pan skierował jego kroki w stronę tej samej oazy dopiero dwadzieścia lal później. Kiedy przybył do oazy, jago uwagę przykuła szczególnie dorodnie wyrosła palma, wyraźnie górująca nad pozostałymi drzewami. Stojąc i jej stóp i podziwiając wśród gałęzi wypatrzył wysoko duży kamień. Przypomniał sobie więc swoją złośliwość sprzed dwóch dekad. Złośliwość, która pozwoliła palmie wyrosnąć najwyżej: ciężar spowodował bowiem, że drzewo musiało włożyć więcej sił w swój rozwój, niż pozostał, a przez to również większym od pozostałych urosło.
Jezus modli się za uczniów, aby przeciwności nie załamali się w wierze. Przeciwności dla człowieka, który naprawdę wierzy, nie są po to, by załamać, lecz aby uzdolnić do wydobycia większych sił.
Niech twój anioł stróż wciąż szepcze ci do ucha: co cię nie zabije, to cię wzmocni.


6. tydzień Okresu Wielkanocnego - wtorek

J 16,5-11: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: «Dokąd idziesz?» Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was.
On zaś gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu, bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś, bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie, bo władca tego świata został osądzony”.

Statek wycieczkowy, wracając do portu, wpłynął do zatoki najeżonej skałami. Większość z nich złowrogo czaiła się tuż pod powierzchnią, w każdej chwili grożąc katastrofalnym rozoraniem burty.
- Czy zna Pan te wszystkie miejsca, w których grożą nam te śmiertelnie niebezpieczne skały? – pyta kapitana wyraźnie zdenerwowana pasażerka.
- Nie – odpowiada kapitan. – Ale na szczęście znam wszystkie te miejsca, w których możemy przepłynąć bez szwanku.
Jestem zmęczony ludźmi wierzącymi, którzy znają wszystkie niebezpieczeństwa, przestrzegają przed wszelkimi zagrożeniami, z jakąś wręcz łatwością przestrzegają przed tym, co złe. Znają tytuły gorszących czasopism, godziny emisji złych programów, nie pamiętają jednak, kiedy ostatnio sami widzieli albo słyszeli coś budującego.
Ty nie bądź jak oni. Niech dobry anioł zaprzątnie twoją uwagę tymi miejscami, które na pewno bezpiecznie zawiodą Cię do Chrystusa. On przecież odchodzi, by posłać nam Ducha. Ducha wiary i odwagi, nie ducha bojaźni i rezygnacji.


6. tydzień Okresu Wielkanocnego - środa

J 16,12-15: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz jeszcze znieść nie możecie. Gdy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, doprowadzi was do całej prawdy. Bo nie będzie mówił od siebie, ale powie wszystko, cokolwiek słyszy, i oznajmi wam rzeczy przyszłe. On Mnie otoczy chwałą, ponieważ z mojego weźmie i wam objawi.
Wszystko, co ma Ojciec, jest moje. Dlatego powiedziałem, że z mojego bierze i wam objawi”.

Przeprowadzono następujący eksperyment: dwóm ludziom podarowano dziesięć tysięcy złotych – jednemu w gotówce, całą sumę od razu, drugiemu wydzielając co miesiąc tysiąc złotych. Pierwszy z uczestników eksperymentu nakupił sprzętu elektronicznego, ubrań, kosmetyków i delikatesów, w ciągu tygodnia wydając całą sumę. Drugi skromnie, ale skutecznie utrzymał się za te pieniądze przez dziesięć miesięcy i nawet jeszcze troszeczkę zaoszczędził.
Za dużo dobrego na raz rozpuszcza człowieka, psuje go, czasem rujnuje mu nawet życie. Dlatego Duch posłany nam przez Jezusa odsłania nam prawdę Bożą stopniowo, nie zaś całą naraz.
Niech Boży anioł pomoże ci wykorzystać dary Boże poprzez właściwe nimi gospodarowanie. Abyś z nich czerpał jak najdłużej. I aby zostało ci coś jeszcze, by podzielić się tym z innymi.


6. tydzień Okresu Wielkanocnego - czwartek

J 16,16-20: Jezus powiedział do swoich uczniów: „Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”.
Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: „Co to znaczy, co nam mówi: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie»; oraz: «Idę do Ojca?»” Powiedzieli więc: „Co znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co mówi”.
Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: „Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: «Chwila, a nie będziecie Mnie oglądać, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?» Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość”.

- Panie Boże, czy to prawda, że dla Ciebie chwila, to wieczność, a wieczność, to chwila?
- Prawda.
- Zatem czy mógłbyś mi dać milion złotych na chwilę?
- Za chwilę.
Chwila, a Mnie ujrzycie, chwila i znów mnie nie zobaczycie – mówi Jezus. A uczniowie się dziwią, co ta chwila właściwie oznacza. No cóż, z Panem Bogiem lepiej się na chwile i wieczność nie licytować.
Niech twój Anioł Stróż odbierze ci chęć, by czasem pokłócić się, powadzić, posprzeczać, podyskutować czy poprzegadywać z Panem Bogiem. Bo i po co, skoro ona tak Cię umiłował, że Syna swego ci dał, abyś miał życie dzięki Niemu.


6. tydzień Okresu Wielkanocnego - piątek

J 16,20-23a: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz zamieni się w radość.
Kobieta, gdy rodzi, doznaje smutku, bo przyszła jej godzina. Gdy jednak urodzi dziecię, już nie pamięta o bólu z powodu radości, że się człowiek narodził na świat.
Także i wy teraz doznajecie smutku. Znowu jednak was zobaczę, i rozraduje się serce wasze, a radości waszej nikt wam nie zdoła odebrać. W owym zaś dniu o nic Mnie nie będziecie pytać”.

Niedowiarek zatrzymał pobożnego sąsiada:
- Dokąd idziesz?
- Do kościoła.
- Po co?
- By spotkać mojego Boga.
- A jakiż ten twój Bóg jest: duży czy mały? – zapytał z drwiną.
- Trudno to wyjaśnić – żachnął się pobożny sąsiad. – Powiem ci tak: On jest zbyt duży, by objęły Go niebiosa, a jednocześnie na tyle mały, że mieści się w moim sercu.
Czy smuci cię to, że świat się śmieje z ludzi wierzących, z ciebie? Nie martwi się. Role często się odwracają, śmiech zamienia się w smutek, łzy w uśmiech. Miłość wszystko zwycięża, nawet najbardziej złośliwą drwinę.
Niech Boży Anioł nakarmi cię chlebem płaczu i napoi kielichem łez.


6. tydzień Okresu Wielkanocnego - sobota

J 16,23b-28: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: O cokolwiek byście prosili Ojca, da wam w imię moje. Do tej pory o nic nie prosiliście w imię moje: Proście, a otrzymacie, aby radość wasza była pełna.
Mówiłem wam o tych sprawach w przypowieściach. Nadchodzi godzina, kiedy już nie będę wam mówił w przypowieściach, ale całkiem otwarcie oznajmię wam o Ojcu. W owym dniu będziecie prosić w imię moje, i nie mówię, że Ja będę musiał prosić Ojca za wami. Albowiem Ojciec sam was miłuje, bo wyście Mnie umiłowali i uwierzyli, że wyszedłem od Boga.
Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”.

Dziecko zgubiło się w mieście.
- A gdzie mieszkasz – spytał policjant.
- Ulica Młyńska trzy.
- Ach, więc pójdziesz tą ulicą w dół, potem skręcisz w trzecią przecznicę w prawo, za dwieście metrów jeszcze raz w prawo i pójdziesz w stronę rzeki, skręcisz w ostatnią ulicę przed mostem w lewo i po przejściu kolejnych stu pięćdziesięciu metrów…
- Ale ja nie zapamiętam, psze pana – wychlipał przez łzy malec.
- Zaraz, zaraz – wtrącił jakiś przechodzień, starszy pan przyglądający się całej scenie. – Daj rękę, zaprowadzę cię, chłopcze, do domu.
Jezus nie będzie już mówił w przypowieściach, ale otwarcie oznajmi nam o Ojcu. To znaczy nie będzie już omawiał z nami drogi, ale po prostu bierze nas za rękę i prowadzi do Domu Ojca.

Poproś twojego Anioła Stróża niech ci zawsze podpowie, kiedy wystarczy komuś coś wytłumaczyć, a kiedy, zamiast tłumaczyć, lepiej po prostu wziąć za rękę i zaprowadzić, dać przykład i pociągnąć.

5. tydzień Okresu Wielkanocnego - sobota 9 maja

Antonello da Messina, Ecce Homo, 1473
J 15,18-21: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was miłował jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi.
Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: «Sługa nie jest większy od swego pana». Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał”.

 

Głupiec wspiął się na drzewo. Kiedy dołem przechodził mędrzec, cisnął mu na głowę orzech kokosowy. Mędrzec zabrał orzecha ze sobą. W domu rozłupał i posilił się zawartością jego wnętrza, a ze skorupy zrobił sobie dwie nowe miski.
 
Świat was znienawidzi tak jak mnie - mówi Jezus. No i dobrze. Tak powinno być. Świat ma wpisaną w swój kod genetyczny nienawiść, a chrześcijaństwo - prześladowanie. Jeżeli uczniowie Chrystusa nie są prześladowani, jeżeli opływają w przywileje - gnuśnieją, karłowacieją, chorują.
Niech cię błogosławi anioł męstwa, byś nie bał się przeciwności, które cię uszlachetniają i upodabniają do Jezusa. Niech anioł wytrwałości w cierpieniu będzie z tobą w każdym bólu i prześladowaniu. Nie lękaj się, a zobaczysz, że z tego, co spada na twoją, możesz mieć sporo korzyści, choć na pierwszy rzut oka wszystko to nie wygląda zbyt różowo.

5. tydzień Okresu Wielkanocnego - piątek 8 maja

J 15,12-17: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.
Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał - aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go prosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.  

Chrystus Przyjaciel, Taizé
Pewien człowiek spacerując po lesie przysiadł w gąszczu, by odpocząć. Dopiero wówczas zauważył, że nieopodal, w kolejnej kępie drzew leży ciężko dysząc lis bez nóg. Pewnie stracił je wyrywając się z myśliwskich sideł. Nagle dał się słyszeć przejmujący szelest. Z zarośli wynurzył się niedźwiedź, wlokący ochłap padłej sarny. Przytargał go do lisiej kryjówki i pozwolił najeść się kalece do syta.
- O Boże, jak pięknie do uczyniłeś! Troszczysz się o beznogiego lisa, zatroszcz się i o mnie.
Z tą modlitwą na ustach człowiek wrócił do domu i położył się, daremnie jednak czekając, aż ktoś przyniesie mu coś do jedzenia. Aż zmorzony głodem zasnął. A we śnie Pan Bóg przemówił do niego:
- Wstawaj głupcze i bierz się do roboty! Twoim powołaniem jest być niedźwiedziem, a nie lisem!

Nie ma większej miłości, niż oddać życie za bliźniego. ODDAĆ! Miłość mierzy się rozmiarem tego, co się oddaje bliźniemu. Zastanawiam się tylko, co jest trudniejsze: oddać życie jeden raz, ale za to definitywnie, bezwarunkowo, jak święty Maksymilian w Auschwitz, czy też oddawać życie stopniowo, systematycznie, po kropelce, całymi latami, jak matka upośledzonego dziecka, córka ojca z Alzheimerem, żona męża alkoholika lub despoty?
Niech cię błogosławi twój Anioł Stróż, towarzysz i opiekun twojego życia. Niech chroni twoje życie przed tym co mu szkodzi, z tobą samym na czele. Niech wesprze cię, abyś uczynił ze swojego życia dobrą inwestycję, najlepszą.