5. tydzień Okresu Wielkanocnego - czwartek 7 maja

Jezus Winny Krzew
J 15,9-11: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna”.

 

Był w pewnej parafii od wielu lat stareńki proboszcz, którego kazań nikt już nie słuchał. On jednak co niedzielę wychodził na ambonę i - zdawało się, że z każdym tygodniem głośniej - wygłaszał płomienną mowę. Aż zapytał go raz przyjaciel - proboszcz z sąsiedniej parafii:
- Po co wciąż do nich mówisz, skoro cię nie słuchają?
- Wiele lat temu, kiedy biskup posłał mnie do tej parafii, przemawiałem do nich, bo myślałem, że ich zmienię. A teraz przemawiam do nich jeszcze głośniej, niż wówczas, bo się boję, żeby oni mnie nie zmienili.
 
Co znaczy „wytrwać w nauce Jezusa”. Długo by mówić. Ale ja sobie myślę, że najkrócej można to ująć tak: wytrwać w nauce Jezusa, to znaczy chociaż od czasu do czasu powiedzieć kazanie samemu sobie, żeby ludzie mnie nie zmienili w mojej miłości do Jezusa.
Niech cię błogosławi anioł przekonania. Niech ci pozwoli z przekonaniem przylgnąć do Jezusa i z przekonaniem wytrwać w jego nauce. Biada ci, gdybyś był chrześcijaninem bez przekonania. To już lepiej zupełnie wystygnij. Może ktoś cię poliże...

5. tydzień Okresu Wielkanocnego - środa 6 maja

Jezus Winny Krzew
J 15,1-8: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Trwajcie we Mnie, a Ja w was trwać będę. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie, o ile nie trwa w winnym krzewie, tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami.
Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony, jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją i wrzuca do ognia i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami”.

 

W drzwiach kościoła spotykasz dawno niewidzianego kolegę. Nie kryjesz zdziwienia:
- Od kiedy to chodzisz do kościoła?
- Od kiedy się nawróciłem.
- Nawróciłeś się? To musisz teraz dobrze znać Jezusa - drwisz sobie z niego. - Wiesz gdzie się urodził?
- Eee, w..., nie wiem - znajomy się wstydzi.
- A wiesz, ile miał lat kiedy umarł? Jaki pierwszy cud uczynił? Od czego zaczął publiczną działalność?
- Wiem tylko, że jeszcze pół roku temu w ciągu dwóch tygodni przepijałem całą wypłatę, a przez następne dwa tygodnie podkradałem pieniądze na wódkę żonie, czasem wyniosłem coś z domu i sprzedałem. Wiem, że w pracy trzymano mnie tylko z litości, dzieci uciekały na mój widok do sąsiadów, a wierzyciele grozili mojej żonie komornikiem. Wiem o Jezusie tyle, że pół roku temu wyciągnął mnie z bagna, że dzięki niemu nie piję, spłaciłem długi, dzieci przestały się mnie bać, kupujemy z żoną samochód na raty. Chodzę do kościoła, spowiadam się, jestem na Mszy. Tyle wiem o Jezusie. I na razie to mi wystarczy.
 
Droga do Królestwa Bożego nie jest olimpiadą wiedzy religijnej ani kursem teologii. Dobre życie nie zależy od tego, ile się wie o Jezusa, ale od tego, na ile się w Nim trwa, ile soków czerpie się z Niego, jak latorośl z winnego krzewu. Swoje o Jezusie - owszem - trzeba wiedzieć. Ale z umiarem. Bo wiesz, kto odrywa się od Kościoła - Chrystusowej latorośli? Najczęściej ludzie dwojakiej kategorii: ci, którzy wiedzą o Jezusie za mało i ci, którzy wiedzą o Nim za dużo.
Niech błogosławi Cię anioł wytrwałości w Jezusie. Niech pozwoli ci sycić się każdą chwilą ciszy, adoracji, modlitwy, każdą komunią świętą. Nie odsłania przed tobą tyle tajemnicy Jezusa, ile trzeba - ni mniej, ni więcej.

5. tydzień Okresu Wielkanocnego - wtorek 5 maja

Valentin de Boulogne, Ostatnia Wieczerza (1625-26)
J 14,27-31a: Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się nie lęka.
Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie.
Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał”.

 

Muzeum klasyki malarstwa. Kustosz oprowadza zwiedzających. Dłużej zatrzymuje się przy wystawie obrazów, których autor specjalizował się w portretach dzieci.
- Czy wiecie państwo, że ów mistrz - geniusz jednym pociągnięciem pędzla potrafił zmienić w uśmiech twarz zapłakanego dziecka?
- Też tak potrafię, tyle że odwrotnie i nie pędzlem, ale pasem! - żachnął się jakiś tym ze środka grupy.
Słyszę o wojskowych misjach pokojowych. Z litości ich nie wyśmieję. Świat zaprowadza pokój serią z karabinu. Jezus zaś jest geniuszem pokoju. Narzędziem jego pokoju jest miłość. Czemu świat jej nie przyjmuje, choćby na obszarze zbrojnych konfliktów? Bo na każdej serii z karabinu ktoś zarabia. A na miłości Chrystusa - tu, na tym świecie - można raczej tylko stracić.
Niech błogosławi cię anioł pokoju. Niech da ci natchnienie i lekką rękę, byś jednym gestem, prostym słowem, umiał odmalować uśmiech na twarzy bliźniego.

5. tydzień Okresu Wielkanocnego - poniedziałek 4 maja

Leonardo da Vinci, Zbawiciel Świata
J 14,21-26: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie”.
Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: „Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?”
W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy w nim przebywać. Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca.
To wam powiedziałem przebywając wśród was. A Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem”.

 

Punia się oszczeniła. Kiedy odkarmiła i odchowała swoje sobacze potomstwo, właściciel psa, któremu nie zależało na pieniądzach, umieścił anons w gazecie: oddam w dobre ręce szczenięta labradora. Minął tydzień, potem drugi. Nikt się nie zgłosił, nie zadzwonił nawet.
Właściciel Puni pomieścił więc kolejne ogłoszenie: sprzedam szczenięta labradora po tysiąc złotych sztuka! Labradory „chodzą” na psich giełdach po kilkaset złotych drożej. W ciągu dwóch dni szczenięta zostały wysprzedane.

Kto miłuje Jezusa? Nie ten, kto obwiesza się medalikami i różańcami, nie facet z rybką naklejoną na plecach samochodu, nie ktoś, kto jego imię wymawia po stokroć dziennie. Nie ten. Kto? Ten, kto zachowuje jego przykazania, kto się trudzie, kogo miłość do Jezusa coś kosztuje, któremu miłość do Jezusa nie przychodzi za łatwo.

Niech cię błogosławi anioł trudu i zniechęcenia. Niech na końcu każdego dzieła, które ci nie wyszło, każdego dnia, o którym myślisz „mogłem przeżyć go lepiej”, każdej modlitwy nie do końca pobożnej, ukoi twoje serce swoim ciepłym głosem: właśnie tak buduje się miłość do Jezusa: trudem, wysiłkiem, brakiem satysfakcji, wypełnianiem przykazań.

V Niedziela Wielkanocna: co to jest latorośl?


Robert i ks. Jacek rozmawiają o latorośli, winorośli i o tym, co obie mają ze sobą wspólnego/

Ewangelia V Niedzieli Wielkanocnej J 15,1-8:
Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was. Wytrwajcie we Mnie, a Ja /będę trwał/ w was. Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie - o ile nie trwa w winnym krzewie - tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy - latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić. Ten, kto we Mnie nie trwa, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. I zbiera się ją, i wrzuca do ognia, i płonie. Jeżeli we Mnie trwać będziecie, a słowa moje w was, poproście, o cokolwiek chcecie, a to wam się spełni. Ojciec mój przez to dozna chwały, że owoc obfity przyniesiecie i staniecie się moimi uczniami.

4. tydzień Okresu Wielkanocnego - sobota 2 maja

Pietas Patris, Anonim, 1435
J 14,1-6: Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Gdybyście Mnie poznali, znalibyście i mojego Ojca. Ale teraz już Go znacie i zobaczyliście”.
Rzekł do Niego Filip: „Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wy starczy”.
Odpowiedział mu Jezus: „Filipie, tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś? Kto Mnie zobaczył, zobaczył także i Ojca. Dlaczego więc mówisz: «Pokaż nam Ojca?» Czy nie wierzysz, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie? Słów tych, które wam mówię, nie wypowiadam od siebie. Ojciec, który trwa we Mnie, On sam dokonuje tych dzieł. Wierzcie Mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we Mnie. Jeżeli zaś nie, wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła.
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić Mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię”.

 

- Czego potrzebuje dobre rządzenie? - spytał władca pewnego mędrca.
- Trzech rzeczy: broni, jedzenia i zaufania.
- A gdybym tych trzech nie mógł zapewnić, to z której można zrezygnować?
- Z broni.
- A gdyby i dwie było za wiele?
- To z jedzenia.
- Jak to? - zdziwił się władca. - Bez jedzenia podwładni umrą!
- Śmierć wcześniej lub później i tak jest udziałem całego stworzenia. Bez chleba, choćby przez krótki czas, jednak można rządzić i być posłusznym. Ale kiedy umiera zaufanie, i władca, i lud jemu powierzony - giną marnie.
Jezus mówi: wierzcie Mi. Bez zaufania mu twoja modlitwa nie ma sensu, ani twój chrzest, ani spowiedź, ani komunia, ani... nic nie ma sensu. Nawet gdybyś był uzbrojony po zęby i syty.
Niech błogosławi cię anioł pokory, niech wciąż szepcze ci do ucha, że owszem, dasz sobie radę i zrobisz wiele, ale nie sam, tylko z Jezusem.