Nauczycielka zadaje dzieciom nowy temat:
- Wyobraźcie sobie, że każde z was wygrało w lotto dziesięć milionów złotych. Napiszcie, co byście w takiej sytuacji zrobili.
Dzieci biorą się do pisania, tylko jeden chłopiec siedzi z założonymi rękami.
- A ty, co? – pyta zniecierpliwiona nauczycielka. – Czemu siedzisz z założonymi rękami?
- Bo jeśli wygram dziesięć milionów złotych – odpowiada chłopiec – to ja już nic nie będę musiał robić i będę mógł, jak teraz, siedzieć z założonymi rękami.
Jezus wie, że pieniądze przewracają w głowie. Nawet niewielkie i także te, które ma się tylko na chwilę. Dlatego nie reguluje podatku w jakiś cudowny sposób, ale nawet tutaj każe Piotrowi się potrudzić, złapać rybę, wyciągnąć monetę z jej pyszczka.
Siedzenie z założonymi rękami psuje człowieka. Więc kiedy siedzisz, spróbuj rękami podeprzeć głowę. To gest, który nie tylko oznacza myślenie, ale czasem nawet doń prowokuje.
19. tydzień zwykły - wtorek 12 sierpnia
Pan z wysokości balkonu cieszył oko swoimi dobrami, kiedy z samego rana stanął przed nim służący i oznajmił:
- Oto śniłem, Panie, że Bóg powoła dziś do siebie najlepszego człowieka z całej doliny!
Pan zatrwożył się, przywołał do siebie lekarza, kazał mu co chwilę badać puls, sprawdzać oddech, od czasu do czasu upuścić nieco krwi, natrzeć skronie anyżkiem i dać do powdychania mięty. Na tych życiodajnych zabiegach upłynął mu cały dzień, wieczór i pól nocy. Aż stanęła przy nim córka owego służącego, który opowiedział mu rankiem swój sen i zakomunikowała, że oto… je ojciec umarł. Widać dla Boga on był najlepszym człowiekiem w dolinie.
Boję się, że im więcej respektu budzę u ludzi, tym mniej szacunku zyskuję sobie u Pana Boga. Bo On mierzy zupełnie inną miarą, niż człowiek.
Panie, nie pozwól, by zawsze ni było tak syto i dobrze. Poddaj mnie czasem choćby odrobinie krytyki, niezadowolenia, nawet prześladowania. Bym szczerze zasłużył na odrobinę Twojego miłosiernego szacunku.
19. tydzień zwykły - środa 13 sierpnia
Już nie mogła sobie poradzić z nieposłusznym synem. Ktoś dał jej kolejną dobrą radę, której skuteczność postanowiła przy najbliższej okazji. Kiedy syn znów coś zbroił kazała mu iść do ogródka i samodzielnie poszukać kija, którym zaraz sprawi mu lanie. Chłopak wrócił po jakimś czasie.
- Mamo, w całym ogródku nie ma ani jednego kija. Ale znalazłem za to kamień. Jeśli chcesz, możesz nim we mnie rzucić.
Rozpłakała się i przytuliła dziecko do siebie. Odtąd robiła tak zawsze wtedy, kiedy on jej nie słuchał. I to była nareszcie metoda, która zaczęła skutkować.
Upomnieć brata, to znaczy przyłożyć mu, tak, żeby zabolało, zapiekło, żeby popamiętał. A co, zasłużył sobie, niech pocierpi. Dla Jezusa upomnieć, znaczy tyle, co przytulić. I to jest ta różnica właśnie – w metodzie i w jej skuteczności.
Kiedy ostatni raz – niczym ojciec syna marnotrawnego – przytuliłem kogoś, zwłaszcza , gdy robił mi na złość, nie słuchał, lekceważył, dokuczał? Kiedy?
19. tydzień zwykły - czwartek 14 sierpnia
Na łożu śmierci wyspowiadał się, a potem zaraz przywołał do siebie swoich synów i oznajmił im:
- Za radą księdza spowiednika nie tylko pojednałem się z Bogiem ale i przebaczyłem wszystkim wrogom naszej rodziny. Ale pamiętajcie: jeżeli któryś z was im przebaczy, odpuści bądź zapomni naszą krzywdę, powrócę tutaj zza grobu i nie dam wam spokoju! Pamiętajcie!
Przebaczyć, to za mało. Przebaczenie nie jest bowiem tylko jakimś pokwitowaniem rezygnacji z odwetu, z niewyraźną pieczątką i nieczytelnym podpisem. Przebaczyć trzeba sercem: nie wystarczy machnąć ręką i powiedzieć „O.K., nic się nie stało”, żeby przebaczyć naprawdę, trzeba objąć, podać rękę, może nawet rzucić się naszyję. Przesadzam? Może, ale przecież nikt nie powiedział, że przebaczenie jest łatwe, lekkie i przyjemne.
19. tydzień zwykły - piątek 15 sierpnia
Pewien mężczyzna prosto z pracy poszedł do kościoła na naukę rekolekcyjną. Usłyszał, jak ksiądz opowiadał o zwyczajach panujących w innych krajach, jak to mąż wracając do domu, całuje żonę, uśmiecha się i mówi codziennie, że ja kocha. Wziął sobie to do serca. Kiedy więc wieczorem stanął w domu, zrobił wszystko dokładnie tak, jak usłyszał w kościele: objął żonę, pocałował ją, uśmiechnął się i powiedział:
- Kocham cię!
A ona spojrzała na niego zdziwiona i rozpłakała się:
- Cały dzień boli mnie głowa. Zupa mi się przypaliła. Dzieci się pochorowały i byłam z nimi u lekarza. Bluzka mi całe pranie zafarbowała na zielono. Słowem miałam taki ciężki dzień dzisiaj, a na to wszystko jeszcze ty wracasz do domu pijany?
To trochę wstyd, że sam Pan Jezus z ambony o takich rzeczach musi mówić. Wstyd, bo człowiek sam powinien wiedzieć, że mąż, że żona – to pierwsi w kolejce bliźni do kochania i że do miłości nie można, nie wolno się wpychać poza kolejnością, nawet wtedy, gdy jest się kobieta w ciąży, kombatantem czy jakoś inaczej uprzywilejowanym.
Panie, naucz nas kochać najbardziej tych, którzy są najbliżej, którzy najbardziej naszej miłości potrzebują, którym ona w pierwszej kolejności się należy.
19. tydzień zwykły - sobota 16 sierpnia
Odkąd doniesiono jej, że syn zginął na wojnie, od świtu do zmierzchu zanosiła się płaczem, załamywała ręce i wzdychała:
- Żebym jeszcze choć raz, tylko jeden, jedyny, mogła go zobaczyć…
Ulitował się nad nią jej Anioł Stróż i pewnej nocy, we śnie, oznajmił jej:
- Ulitowały się niebiosa nad twoim synem. Zobaczysz go jeszcze raz. Ale musisz zdecydować, jakiego chcesz go zobaczyć: jako niemowlę? Z tornistrem i w mundurku pierwszoklasisty? Może w dniu pierwszej Komunii, albo wtedy, gdy wrócił do domu ze świadectwem maturalnym? Możesz go też zobaczyć w mundurze i z karabinem, tuz przed śmiercią… Wybieraj.
Kobieta zastanowiła się przez chwilę.
- Chcę go jeszcze raz zobaczyć takiego, jak wówczas, gdy miał cztery i pół roku, właśnie coś zbroił i kiedy sobie to uświadomił, rzucił się ku mnie z płaczem i szeroko otwartymi ramionami.
- Dlaczego chcesz go zobaczyć właśnie wtedy, kiery coś nabroił i płakał? – Zdziwił się anioł.
- Bo wtedy byłam mu najbardziej potrzebna.
Dlaczego Jezus pozwala dzieciom przychodzić do siebie? Bo wie, bo czuje, że jest im potrzebny. A ty? Może nawet nie wiesz, kiedy i dlaczego ktoś bardzo cię potrzebuje, twojego słowa, gestu, twojej siły, współczucia, pięciu minut, twojej obecności.
Panie, niech będę na miejscu, jeśli nie zawsze, to przynajmniej wówczas, gdy ktoś będzie mnie potrzebował.